Skip to content
20 sty / Wojtek

“Every Breath You Take”

………“Roxanne”, “If  You Love Somebody Set Me Free”, “Moon Over Burbon Street”, “Englishman in New York”, “Fragile”, “Shape of My Hard”…

to tylko kilka piosenek sygnowanych przez znakomitego Stinga. Podobnie jak bohaterka dzisiejszego felietonu, czyli “Every Breath You Take”. Te utwory, niezależnie kiedy powstały, czy były kreacją zespołową, czy solową, stanowią ważny wkład Stinga w historię muzyki rozrywkowej przełomu wieków.

„Every Breath You Take” to piosenka niezwykła pod kilkoma względami. Nagrana przez zespół The Police na album Synchronicity w 1983 r., stała się wizytówką tej kapeli. Jednak jeszcze większym znakiem rozpoznawczym jest dla samego twórcy.  Muzyk po odejściu z zespołu i rozpoczęciu kariery solowej, próbował odciąć się od przeszłości, tworząc nowy repertuar. W ten sposób powstało wiele piosenek, zachwycając melomanów na wszystkich kontynentach. Ten utwór, należący do żelaznego zespołu The Police, dla przeciętnego słuchacza mimo wszystko będzie zawsze się kojarzył ze Stingiem. Piosenka zdobyła tak wiele zaszczytów, że nie sposób wymienić wszystkich – najważniejsze z nich to nagroda Grammy dla piosenki roku 1984, 84. miejsce na liście Top 500 magazynu Rolling Stone i 25. lokata na liście Billboard Hot 100. Innym osiągnięciem, być może równie ważnym jest fakt, że utwór przynosi jego autorowi ok. 30% ze wszystkich wpływów za prawa autorskie. Biorąc pod uwagę długą listę piosenek autorstwa Stinga, które cały czas pojawiają się mediach w wersjach oryginalnych i niezliczonej ilości prób innych artystów, zdecydowane przodowanie jednej piosenki w generowaniu przychodów jest wręcz niebywałe!

Zjawisko “cover” w przypadku tej piosenki jest już z założenia skazane na straty. Oryginał jest tak wyrazisty i charakterystyczny, że nie ma większego sensu ścigać się z mistrzostwem.  Jest oczywiście kilka interesujących nagrań, należy je jednak traktować jako próba odczytania piosenki po swojemu, bo ciężko jest tu mówić o prawdziwej kreacji.

Jeśli więc zgodzimy się, że nowe interpretacje Every Breath You Take są tylko pokazaniem innego kolorytu, to niewątpliwie warto posłuchać propozycji Karen Souza. Jej wersja, utrzymana w konwencji ballady smooth-jazzowej, zwraca uwagę swoją prostotą. Zaśpiewanie tej piosenki na zasadzie „tak po prostu” ma prawo się podobać.

Trochę inaczej jest w przypadku Thelmy Aoyama. Tutaj jest więcej silenia się na samodzielność. Na szczęście cienka granica dobrego smaku nie została przekroczona – nie ma wielkiej kreacji, ale tego wykonania można słuchać bez obaw o wrażenia estetyczne.

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki tę piosenkę opracował zespół Copeland. Ich wersja chyba najbardziej oddaliła się od oryginału, pozostając mimo wszystko cały czas w pierwotnym klimacie. Ta, na pierwszy rzut oka niepozorna wersja, jest niewątpliwie efektem przemyślanej koncepcji i bardzo starannego wykonania.  Takich wersji nie robi się w 5 minut.

W naszym cyklu kilkukrotnie już słuchaliśmy wykonań chóru Scala & Kolacny Brothers. Ich wersje zawsze są ciekawe, głównie pod kątem przekroczenia paradygmatu wykonawczego. Przy pierwszych spotkaniach z tym chórem narzekałem na mało nowoczesną harmonię. Teraz, po wysłuchaniu wielu ich piosenek, mogę jedynie zgodzić się, że ta niezbyt wyszukana harmonia jest ich znakiem rozpoznawczym. Bo niby słychać tu klimat anielskich chórów, ale jest też trochę interwałów z innych obszarów (głównie kwinty i oktawy). Całość przyjemna i klimatyczna.

Soulowa wersja Glorii Gaynor prawdopodobnie będzie złościć zagorzałych miłośników Stinga. Tutaj jednak nie można mówić o bezczeszczeniu oryginału, bo każdy artysta ma prawo do pokazania swojej wizji, pod warunkiem, że ją obroni. Moim zdaniem ta wersja ma swój sens, bo włożenie jej w ramy kompletnie innej stylistyki pokazuje nieograniczone możliwości kreatywnego podejścia, a to czy się komuś podoba, to już sprawa gustu.

Puff Daddy proponuje wersję nowoczesną. Właściwie trudno tu mówić o cowerze, a raczej jedynie o inspiracji. Dzisiejsza muzyka pokazuje, że rap  jest istotną cząstką kultury początku XXI wieku. Można dyskutować o tym,  jak daleko można się posunąć swoboda twórcza w wykorzystywaniu cudzego utworu. W tym przypadku chodzi o wykorzystanie muzyki Stinga jako tło do partii rapowanych. Fragmenty melodii,  wykorzystane w tym wykonaniu,  posiadają nowy, jednak bardzo podobny tekst, jak chociażby ten:

Sting:

Every breath you take 
And every move you make
Every bond you break every step you take
I’ll be watching you 

Puff Daddy:

Every step I take 
Every move I make
Every single day, Every time I pray
I’ll be missing you

Tym razem nagrań jest znacznie mniej, niż w przypadku innych piosenek z naszego cyklu. Jak jednak ustaliliśmy na początku, tutaj wyjątkowo chodzi o coś innego – po prostu są piosenki, którym nie należy pomagać, bo można im niechcący zaszkodzić. Mam nadzieję, że te nagrania potwierdzają to w sposób wystarczający, mimo że do żadnej szkody nie doszło. Na szczęście.

 

 

Zostaw komentarz

*

code