Skip to content
20 lipiec / Wojtek

„Ai No Corrida”

 Od 10 lat w większości stacji radiowych, ale głównie na parkietach całego świata gości nowa wersja starego utworu. I to cieszy, głównie ze względu na wartości archiwizacyjne. A jeśli przy okazji jest jeszcze w miarę przyzwoicie artystycznie, to można tylko głośno przyklasnąć. Może wersja  zespołu Uniting Nations (z udziałem Laury More) nie jest szczególnie odkrywcza, posiada jednak istotny walor – przyciągnięcie młodych odbiorców do nowoczesnego, atrakcyjnego wykonania.

Po usłyszeniu wersji Uniting Nations każdy średnio zorientowany w muzyce rozrywkowej człowiek mógł się albo oburzyć, albo ucieszyć z odkurzenia starego „bibelotu”. Sam fakt sięgania po utwór, będący wizytówką legendarnego Quince Jonesa, może przede wszystkich zadziwiać ogromną śmiałością. Wszak ten utwór w opracowaniu Jonesa znalazł się na szczycie popularności – głównie wśród specjalistów zajmujących się muzyką. Nagranie jest częścią jednej z lepszych płyt artysty pt. The Dude. Krążek wydany w 1981 roku został obsypany nagrodami Grammy i zawiera tak bogaty materiał, że na single promujące album wytypowano 2 zupełnie inne piosenki. Jednak to, co zaplanowała wytwórnia, nie pokryło się z odbiorem przez fachowców – „Ai No Corrida” stała się przebojem, zdobyła nawet Grammy indywidualnie (najlepsza aranżacja instrumentalna). I właśnie oprawa muzyczna jest tu kluczem naszej opowieści, ale o tym za chwilę.

Teraz dochodzimy do sedna – piosenka, która dla fachowców jest nierozerwalnie związana z Quince Jonesem, jest coverem! To opracowanie ukazało się niespełna rok po premierze, pewnie dlatego wersja autorska nie miała czasu na większe zaistnienie. Zresztą konkurowanie mało znanego  brytyjskiego muzyka z już wtedy legendarnym producentem amerykańskim, dawało temu drugiemu olbrzymią przewagę. Autor piosenki, Chan Jankel  dotychczas znany był wąskiemu gronu melomanów głównie jako gitarzysta The Blockheads. Po czasie jednak okazało się, że głównym atutem tego muzyka była umiejętność komponowania.

Swój zaskakujący tytuł piosenka zawdzięcza francusko-japońskiemu filmowi Ai no Korīdaof („Imperium Zmysłów”). Ten film, uznany w Japonii za pornograficzny, głównie dlatego nie miał w tamtych latach prawa stać się popularny. Tytuł miał oznaczać corridę (z hiszpańskiego: walka byków) o miłość. Autorem tego świetnego tekstu jest Kenny Young.

I hold you, I touch you in a maze can’t find my way.
I think you, I drink you I’m being served to you on a tray.

You see girl
That’s what I go through every day. Is this the way it should feel?

Pinch me, I’m dreaming but if it is don’t let me know.
I’m drowning, don’t save me it’s just the way I’d like to go.

You see girl
You thrill me, half kill me. That’s what you do.

TAG

Ai no corrida, that’s were I am
You send me there – Your dream is my command.

Ai no corrida, I find myself
No other thought just you and nothing else.
(You and nothing else.)

II

Before my heart saw you each day was just another day
Night the lonely interlude just came then blow away.

You know girl
Everything was come what may until you fell in my life.

This spell that I’m under has caught me I’m in a daze.
Your lightning and thunder sets my poor heart ablaze.

You see girl
You thrill me, half kill me. That’s what you do.

TAG

Ai no corrida, that’s were I am
You send me there – Your dream is my command.

Ai no corrida, I find myself
No other thought just you and nothing else.
(You and nothing else.) /x3

III

I hold you, I touch you in a maze can’t find my way.
I think you, I drink you I’m being served to you on a tray.

You see girl
That’s what I go through every day. Is this the way it should feel?

Pinch me, I’m dreaming but if it is don’t let me know.
I’m drowning, don’t save me it’s just the way I’d like to go.

You see girl
You thrill me, half kill me. That’s what you do.

TAG

Ai no corrida, that’s were I am
You send me there – Your dream is my command.

Ai no corrida, I find myself
No other thought just you and nothing else.
(You and nothing else.) /x6

Po wysłuchaniu nagrania oryginalnego zachwyt nad wersją Jones’a nieco słabnie. Na pierwszy rzut oka jest to tylko poprawione wykonanie, coś w rodzaju wersji studyjnej. Rzeczywiście porównanie tych dwóch wykonań może sugerować, że nagranie Jankela jest wersją wstępną, tzw. demo. Później, kiedy swoje opracowanie nagrał Quince, wszystko brzmi niemal identycznie, jest tylko trochę lepiej zagrane, wyraźniej zaśpiewane, nowocześniej nagrane. Jednak po dokładniejszym wsłuchaniu się odkrywamy wiele smaczków aranżacyjnych i wykonawczych. Właśnie te drobiazgi stanowią o mistrzostwie amerykańskiego producenta. Po jakimś czasie Jones nagrał piosenkę jeszcze raz. Tym razem z kubańską wokalistką Vanią Borges. To wykonanie to prawdziwa maestria koncepcyjna – postawiono na ascezę, dzięki czemu wydaje się, że mamy do czynienia z oryginalną pieśnią latynoską, która zainspirowała Chazela Jankela do wersji nowoczesnej. I to jest właśnie mistrzostwo!

Kończąc tę stosunkowo krótką opowieść, warto się zatrzymać na wyjątkowości piosenki. Utwór, który w momencie pierwszego nagrywania  był świetny, miał duże szanse na szybkie zapomnienie. I dzisiaj, gdy piosenka od czasu do czasu jest wykonywana przez nowych wykonawców, na chwilę zyskuje słuchaczy. Może to mało, jednak biorąc pod uwagę niełatwą materię, to wynik i tak jest imponujący. Pożegnamy się wykonaniem potwierdzającym postawioną przed chwilą tezę. Utwór nawet zawędrował do Azji. Wersja a cappella, nawiązująca do bogatej amerykańskiej tradycji śpiewania wielogłosowego, zwłaszcza w tej części świata jest sporym zaskoczeniem. Dlatego można przymknąć oko na nie najwyższy poziom wykonania – sama koncepcja wykonawcza i aranżacją nie ustępują najlepszym grupom wokalnym na świecie.

Zostaw komentarz

*

code