Skip to content
13 gru / Wojtek

AlfaMist – „Roulette” [RECENZJA]

Szósty album 34-letniego artysty  to może nie jest jakieś wielkie osiągnięcie, zwłaszcza kiedy mówimy o muzyku z dwudziestoletnim doświadczeniem. Tak, Alfa Mist zaczynał jako piętnastoletni raper i producent, dopiero później, kiedy zdobył solidne wykształcenie muzyczne, mógł zaistnieć przede wszystkim jako kompozytor.

Podobnie jak wcześniej, również „Roulette” to głównie muzyka instrumentalna, a w niej Alfa Mist czuje się znakomicie. Kompozycja tytułowa najlepiej reprezentuje cały materiał – melodia, którą się szybko zapamiętuje i znakomita aranżacja, to znak firmowy artysty. Podobnie interesujący jest „From East”, utwór wielopłaszczyznowy z i piękną partią smyczków.

Jak zwykle artysta zaprasza gości wokalnych, a ich udział jeszcze bardziej pokazuje zdolności kompozytorskie. Już otwierający album utwór „Reincarnation” sygnalizuje, że także tym razem Alfa Mist nie idzie na skróty – zapraszając bardzo doświadczonego amerykańskiego rapera (Homeboy Sandman) do świetnego podkładu  wiemy, że będzie interesująco. Dobrze  słucha się piosenki „Always Be”, a w niej Kaya Thomas-Dyke wokalistka od początku z artystą związana. Ciekawe, że jej solowe nagrania nie są tak interesujące, bo kiedy występuje gościnnie (także na ostatniej płycie Jordana Rakei), to jej interpretacje zawsze zwracają uwagę.

W dwóch utworach artysta przypomina, że jego doświadczenie jako rapera ciągle się przydaje – “9 Months” i “Give Nothing” to wyraźne momenty tego materiału. Tak, “Roulette” to bardzo dobrze zaplanowane spotkanie z niebanalną muzyką i jego autorem, który ani przez moment nie pozwala nam się nudzić.

10/10  
Zostaw komentarz