Skip to content
18 cze / Wojtek

Ania Rusowicz? Fryderyk? Dziwne!

Od kilku lat naminacje do Fryderyków chodzą stadami. Najczęściej jest kilku artystów, którzy zgarniają zdecydowaną większość nominacji. Wnioski z tego mogą być 2: rodzimy rynek został rzeczywiście zdominowany przez niominownych artystów albo sznownej kapitule nie chciało się szukać staranniej, więc poszła po liniii najmniejszego oporu. Tak więc w tym roku mieliśmy dwie rekordzistki (Julia Marcell i Ania Rusowicz), a wpoprzenich latach Monikę Brodkę, Anię Dąbrowską, Katarzynę Nosowską z zespołem Hey (14 nominacji w 2008 roku!).

Te zadziwiające ilości nomin acji dla dwóch początkujących artystek mogą pokazywać, że albo nie mamy na scenie nic ciekawego, albo branża rozgrywa między sobą jakąś potyczkę. Zdecydowanie stawiam na tę drugą tezę, bo jednak trochę się u nas dzieję, wydawane są ciekawe płyty wielu artystów. Ale…… żeby dobrze ocenić aktualny stan naszej estrady, trzeba się nieźle orientować, a z tego tzw. branża jest raczej zwolniona.

No dobrze, i co z tymi nominacjami? Ano nic ciekawego. Większość nagród zgarnęła Ania Rusowicz. Dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia! No bo jeśli Julia Marcell  zdobyła statuetkę za płytę z muzyką alternatywną, to dla pani Rusowicz powinna powstać kategoria „piosenka muzealna”. Sam fakt, że Rusowicz wygrała w kategorii „płyta pop” jest obraźliwy dla jej konkurentów (Poluzjanci, Maleńczuk, Krajewski). Nie wspomnę o kategorii „wokalistka” , w której Rusowicz pokonała takei znakomitości jak: Brodka i Nosowska. Nie wiedzieć czemu w tej stawce nie znalazła się (zdobywczyni statuetki za muzykę poetycką) ewidentnie najlepsza wśród wszystkich nominowanych – Aga Zaryan.

I tyle na dzisiaj, a panią Rusowicz zajmę się osobno, bo nie można tego tak zostawić 👿

 

Zostaw komentarz

*

code