Skip to content
25 maj / Wojtek

Basia – „Butterflies” [RECENZJA]

Każdy album tej wokalistki sprawiał mi dużą przyjemność. Podziwiam Basię za jej siłę z jaką wtargnęła do światowej muzyki popularnej, jednak  głównie podoba mi się  repertuar. Wszystkie jej płyty są moimi ulubionymi, bałem się, że album nagrany 7 lat po tym poprzednim może nie być już tak dobry. I niepotrzebnie, bo "Butterfiles" to płyta jak zwykle świetna.

Kariera Basi Trzetrzelewskiej zaczęła się imponująco. Najpierw sukcesy w Matt Bianco, potem, po opuszczeniu wraz z Dannym White'em zespołu, kariera solowa. Jej albumy z przełomu lat 80/90 nawet w USA uzyskały status platynowych. Potem było już wolniej i nie tak spektakularnie, ale cały czas godnie i interesująco. 

Repertar na "Butterfies" jest typowy dla artystki, niczym nie wyróżniający się w stosunku do jej poprzednich hitów. Właściwie każda piosenka mogłaby się znaleźć na jednym z poprzednich krążków. W przypadku tej artystki trudno bowiem mówić o jakiejś drodze rozwojowej – Basia cały czas utrzymuje się na tym samym, bardzo dobrym poziomie Swoją najnowszą płytą wokalistka informuje, że na emeryturę jeszcze się nie wybiera, jest w dobrej formie, nadal jest kreatywna i ma sporo do powiedzenia. Jak zwykle jest tutaj ciekawie muzycznie. Basia z charakterystyczną dla siebie łatwością wykonuje wszystkie partie wokalne, jej umiejętność śpiewania harmonicznego na pewno wyróżnia ją na światowej scenie. I jest też znakiem charakterystycznym, podobnie jak mocny, rozpoznawalny głos. Także jej repertuar, głównie oparty na stylistyce muzyki latynoamerykańskiej, to elementy nie do podrobienia.

www.youtube.com/watch?v=SoyyWlho_5I

Na "Butterflies" ta charakterystyczna dla wokalistki stylistyka mocno się wyróżnia. Ciekawe są dwa pierwsze utwory: "Bubble" i singlowy "Matteo". Bardzo interesujący jest też zamykający album utwór "Pandora's Box". Ale są tu też akcenty liryczne (piękna ballada "Liang & Zhu"),  trochę nowoczesności ("No Heartache") i świetny utwór instrumentalny. Właściwie "Rachel's Waltz" trudno nazwać instrumentalnym, jednak w przypadku Basi, która swoim głosem posługuje się wirtuozersko, ta kategoria jak najbardziej pasuje. I może właśnie ten fakt , że zamiast tekstu główną rolę odgrywają indywidualne emocje sprawia, że brzmi on przekonująco. Aż prosi się, aby wykorzystać go w filmie. 

Drugiej tak wyrazistej, rozpoznawalnej i przede wszystkim świetnej popowej wokalistki w Polsce nigdy jeszcze nie było. Co prawda trudno wpisać ją na listę artystek krajowych, nawet nie można jej typować do nagrody Fryderyka, bo Basia, będąc Polką, karierę zrobiła najpierw w Wielkiej Brytanii. I wiadomo, że gdyby nie jej emigracja, to pewnie nic wielkiego by na arenie międzynarodowej nie osiągnęła. Trochę smutna ta słodko-gorzka pointa.

9/10

 

 

 

Zostaw komentarz