Skip to content
17 sierpień / admin

Białas – „H8M5” [RECENZJA]

Na tę płytę czekali miłośnicy polskiego rapu – na początku roku pojawiła się EP-ka „H8” wzbudzając apetyty słuchaczy. Teraz jest „H8M5” – kompilacja krótkiego albumu z 12 nowymi utworami. Ułożenie całego materiału jest nieco przewrotne, bo słyszymy wyraźne 2 części, ale sprytne pomieszanie starego materiału z nowym. Najpierw jest 13 utworów tworzących w miarę logiczną całość, a potem część z przymrużeniem oka, z dowcipnymi skitami, z motywem przewodnim „nie mów do mnie”.

W nagraniu albumu brało udział kilku producentów, ale najciekawsze są te wyprodukowanego przez Lanka. Z tym zdolnym artystą Białas współpracował już wcześniej i być może właśnie dlatego ich wspólny „flow” słychać tutaj najbardziej, szczególnie w „W imię Ojca Trapu” i „Swoosh Gang”.

Długo nie mogłem tej płyty zrozumieć, bo pomieszanie stylistyk, co prawda ciągle mieszczących się w kręgu rapu, przeszkadzało mi w odbiorze. Bo jak przystało na tradycję tego gatunku, w „H8M5” usłyszymy wielu gości. Najczęściej zaproszeni artyści (Pezet, Smolasty, ADM, Beteo, Szpaku, White 2115) skręcają w stronę swoich ulubionych klimatów, więc te utwory szczególnie atrakcyjne nie są. Są jednak wyjątki. Podoba mi się „Drift” z udziałem Maty i „Zło jest wszędzie” z Bedoesem. Pewnie nieprzypadkowo te dwa utwory także wyprodukował Lanek – ponownie potwierdza się dobre porozumienie producenta z Białasem. Ciekawy jest pomysł w otwierającej album „Inwazji”, w której Lanek (znowu świetna produkcja!) oparł podkład na fragmentach utworu Grzegorza Ciechowskiego. Jest jeszcze jeden wyjątek zdominowania utworu przez gościa – nie rozumiem, dlaczego Białas zaprosił Karę, bo na tle całego materiału, charakternego i stylowego, jej „nawijka” jest drętwa i kompletnie nie na miejscu.

A sam Białas? W kilku solowych utworach jest najbardziej wiarygodny, mimo że nie są to jakieś perełki – typowy, przeciętny polski rap, z jego charakterystycznymi dla gatunku wadami i zaletami. W niektórych utworach artysta opowiada nam o swoich poważnych problemach. I na pewno należy podziwiać go za odwagę mówienia o rzeczach osobistych, niełatwych. Ale zaraz za chwilę znowu wpadamy w świat bałaganu, blichtru i nie zawsze miłych klimatów.

Bardzo podoba mi się także „Moja wina” – i tutaj ponownie niespodzianka, utwór wyprodukował Lanek. Gdyby więc Białas podjął męską decyzję wydania krótszego albumu z samym Lankiem, to pewnie moglibyśmy mówić o wydawnictwie bardzo interesującym. A tak, dzięki graniu na czas (płyta trwa 70 minut!) i wielu gościom reprezentującym nieco różne estetyki możemy jedynie powiedzieć, że to płyta przeciętna. Po udanym albumie „H8M4”, najwyżej dotąd notowanym na OLiS-ie, raper kontynuuje swoją świetną passę – najnowszy krążek znowu zdobywa w tym zestawieniu „jedynkę”.

7/10

Zostaw komentarz

*

code