Bibobit jak dobrze zmiksowany drink– „Wdech” [RECENZJA]
Wcześniejszy album zespołu był interesujący – sposób, w jaki podszedł do bardzo znanych piosenek z tekstami Agnieszki Osieckiej zrobił na mnie wrażenie. Teraz słuchamy materiału autorskiego. Jest świeżo i nowocześnie, a zamiast zastanawiać się, co w tej mieszance stylistycznej dominuje, lepiej skupić się na radości z obcowania ze świetną muzyką.
Muzyka to praca zespołowa. Można sobie wyobrazić jak żywy był proces twórczy, bo tu pewnie każdy muzyk miał coś do powiedzenia. Słychać to choćby w „Gdzie chcesz biec”, gdzie w gęstej aranżacji znalazło się jeszcze miejsce na ciekawą partię fortepianu. I do tego Daniel Moszczyński, charakterystyczny wokalista, który, jako autor tekstów mógł w pełni zrealizować swoją wizję każdej piosenki. Co prawda w większości repertuaru jesteśmy w klimatach dla wielu słuchaczach niedostępnych, bo tak wyszukana muzyka pewnie nie trafi do każdego, ale niektóre z nich, jak choćby „Błąd” mają prawo stać się radiowymi przebojami.
Wśród wokalnych gości pojawił się Kuba Badach, co dla zespołu jest niewątpliwą nobilitacją – dwie piosenki z jego udziałem, zwłaszcza „Wilk”, to jasne punkty albumu. Jak to dobrze, że są w Polsce zespoły, które grają nowocześnie i interesująco. Szkoda jedynie, że ten album jest tak mało popularny, bo zamykająca go piosenka „Mój czas”, to zapowiedź, że następny krążek może być jeszcze lepszy.
8/10







