Bilal – „Adjust Brighness” [RECENZJA]
To największe zaskoczenie w tegorocznych Grammy, bo wśród nominacji w tej najciekawszej dla mnie kategorii, czyli „progressive R&B”, album tego artysty jest najbardziej odjechany. A właśnie po to chyba powstała ta kategoria, aby promować artystów odważnych, odkrywających nowe muzyczne lądy.
Bilal Sayed Oliver, najczęściej występujący jako Bilal, to artysta bardzo doświadczony. Jego muzyka nigdy nie mieściła się w ramach ogólnie przyjętych gatunków, ale wśród kilku nominacji do nagrody Grammy aż 3 są w kategorii „progressive R&B”, jest też jedna za album roku. Tak, to robi wrażenie, ale nie można nie zauważyć, że największe zaszczyty tego artysty to docenienie wykonań. Wniosek: Bilal nie tworzy muzyki konceptualnej, laboratoryjnej, nie stara się zadziwić świata, bo jego świat to tworzenie żywego widowiska dla ludzi.
Ta płyta jest dziwna, na pewno nie nadaje się do relaksu, ale dla ludzi szukających w muzyce wyzwań będzie nie lada gratką. Bilal na pewno nie przejmuje się formą, ani nawet treścią. Tu bardziej możemy mówić o wyzwalaniu emocji, jakbyśmy uczestniczyli w magicznym widowisku. Dla mnie spotkanie z tym artystą to ważne doświadczenie, a takie utwory, jak: „Conditional, albo „Lay Around” to dowód, że muzyka się rozwija. Podobnie jak wszystko, co nas otacza.
9/10








