Skip to content
12 sie / Wojtek

„Billie Jean”

„Billie Jean” to singiel Michaela Jacksona z 1983 roku z jego albumu Thriller. W 2004 utwór tytułowy został sklasyfikowany na 58. miejscu listy utworów wszech czasów wg magazynu Rolling Stone.
Jeśli chodzi o wykonania coverowe, to tę piosenkę zawsze uważałem za dzieło nietykalne. Nie wyobrażałem sobie, że świadomy artysta może mieć odwagę na zmierzenie się z legendą. Podczas szukania różnych wykonań utworu przeżyłem miłą przygodę – „Billy Jean” można wykonać bez kompleksów i naśladownictwa. Wielkość tej piosenki definiuje kilka ważnych elementów, bo ten utwór jest zdecydowanie wielowymiarowy. I właśnie te wymiary są najlepszym drogowskazem dla artystów, którzy odważyli się nagrać swoją wersję.

Wymiar pierwszy – tekst

Michael Jackson tłumaczył powstanie tekstu nawiązaniem do fanek (“groupies”), które towarzyszyły występom The Jackson 5. Małemu wówczas Michaelowi utkwiły w pamięci obrazki zdesperowanych dziewczyn starających się za wszelką cenę spotkać z jednym z braci. Z kolei biograf artysty, J. Randy Taraborelli uważa, że tekst piosenki powstał na bazie autentycznych wydarzeń – wśród wielu listów od fanek z informacją, że jest ojcem ich dziecka, regularnie zaczął dostawać od jednej z nich natarczywe pogróżki. Jej wielokrotne nakłanianie artysty do uznania dziecka nie spotkały się ze zrozumieniem, wobec czego fanka przesłała paczkę z pistoletem, namawiając Michaela do popełnienia samobójstwa po zastrzeleniu przez nią ich domniemanego dziecka (w liście była dokładna data planowanego morderstwa). Ostatecznie autorka tej intrygi trafiła do zakładu psychiatrycznego, a Jackosn napisał interesujący tekst.

She was more like a beauty queen
From a movie scene
I said don’t mind but what do you mean
I am the one
Who will dance on the floor in the round
She said I am the one
Who will dance on the floor in the round

She told me her name was Billie Jean
As she caused a scene
Then every head turned with eyes that dreamed
Of being the one
Who will dance on the floor in the round

People always told me:
Be careful of what you do
Don’t go around breaking young girls’ hearts

And mother always told me:
Be careful of who you love
Be careful of what you do
’Cause the lie becomes the truth
Heey!

Billie Jean is not my lover
She’s just a girl who claims that I am the one
But the kid is not my son
She says I am the one
But the kid is not my son

For forty days and for forty nights
Law was on her side
But who can stand when she’s in demand
Her schemes and plans
’Cause we danced on the floor in the round
So take my strong advice
Just remember to always think twice
(Do think twice!) Do think twice!

She told my baby we danced till three
And she looked at me
Then showed a photo, my baby cried
His eyes were like mine
Go dance on the floor in the round, baby

People always told me:
Be careful of what you do
Don’t go around breaking young girls’ hearts

But you came and stood right by me
Just a smell of sweet perfume
This happened much too soon
She called me to her room
Heey!

Billie Jean is not my lover
She’s just a girl who claims that I am the one
But the kid is not my son

Billie Jean is not my lover
She’s just a girl who claims that I am the one
But the kid is not my son
She says I am the one
But the kid is not my son

She says I am the one
But the kid is not my son

Billie Jean is not my lover
She’s just a girl who claims that I am the one
But the kid is not my son
She says I am the one
But the kid is not my son

She says I am the one
You know what you did
She says he is my son
Breaking my heart, baby
She says I am the one

Billie Jean is not my lover
Billie Jean is not my lover
Billie Jean is not my lover
Billie Jean is not my lover
Billie Jean is not my lover
Billie Jean is…


Ciekawą wersję nagrał amerykański muzyk rockowy, Chris Cornell. Jego propozycja, skromna w stosunku do oryginału, stawia na ładunek emocjonalny utworu. Sam wykonawca przyznaje, że trochę pozmieniał muzykę, jednak kompletnie nie ruszał tekstu. Okazało się, że odarcie piosenki z wszystkich jacksonowskich cekinów i podskoków w niczym nie umniejsza jej klasy. Mało tego, wersja Cornella pokazuje, że to piosenka pokroju ballad Boba Dylana.

Wymiar drugi – muzyka

Kiedy jesienią 1981 r. Jackson przedstawił pierwszą wersję piosenki swojemu producentowi (Quincy Jones) zaczął się szeroko komentowany konflikt tych dwóch panów. Jonesowi nie podobał się zbyt długi wstęp piosenki i chciał go skrócić. Jednak intencją Jacksona był jednak długi wstęp, sprawiający, że chce się tańczyć. Quincy chciał też zmienić tytuł na „Not my lover”. Bał się, że słuchacze skojarzą piosenkę z gwiazdą tenisa Billie Jean King. Jackson wygrał różnicę zdań: tytuł został, a piosenka rozpoczyna się wyjątkowo długim wstępem. Sam fakt, że Jackson potrafił się przeciwstawić jednemu z najwybitniejszych producentów muzycznych, kolejny raz świadczy o jego wielkiej klasie i niesamowitej intuicji artystycznej.
Nagranie duetu fortepianowego Anderson&Roe jest przykładem na ogromne możliwości, jakie daje muzyka tej piosenki. Okazuje się, że nawet klasa tak znakomitego kompozytora i producenta nie zamyka drogi innym artystom, których określona wizja artystyczna rzuca nowe światło na tak znany utwór – w tym wykonaniu słychać delikatne nawiązania do wielkich kompozytorów klasycznych początku XX wieku.

Susan Wong nagrała “Billy Jean” w konwencji bossa novy. Jej wersja jest delikatna i pełna uroku, nie jestem jednak przekonany, czy został tutaj oddany właściwy sens piosenki. Przy okazji: śpiewnie męskich tekstów przez kobiety (lub odwrotnie) najczęściej jest zabiegiem niefortunnym. Tak jest i tym razem, ale chwilowo skupiamy się tylko na muzyce.

Wymiar trzeci – akompaniament

Siła tekstu i muzyki jest tutaj bezdyskusyjna, jednak to aranżacja pomogła „Billie Jean” stać się utworem wyjątkowym. Jackson chciał napisać „idealną partię basu” i pracował nad nią przez kilka tygodni, zanim osiągnął efekt finalny. Nagrana przez Louisa Johnsona linia basu  jest jednym z najlepszych muzycznych dokonań Jacksona. Artysta zaaranżował również partie perkusji i syntezatorów, a także, z niewielką pomocą Jerry’ego Heya, pracował nad smyczkami i sekcją dętą. Nagranie jego wokali w tle zakończyło produkcję „Billie Jean” na kilka tygodni przed premierą „Thrillera”.
Wśród wykonań coverowych, „Billie Jean” króluje w ilości remisów, co wydaje się niemalże naturalne. Ta piosenka jest już tak bogata we wszelkie brzmienia, że można ją jedynie unowocześnić, dodając wymyślne bity lub wszechobecny rap. Niezależnie jak nowy twórca będzie się starał,  jeśli zostawi oryginalny akompaniament Jacksona, nie ma szans na odklejenie się od oryginału. Można się tylko spodziewać, że sam autor zrobiłby to jeszcze bardziej nowatorsko.

Wymiar czwarty – perfekcja

Uważa się, że Jackson nagrał wokal za pierwszym podejściem. Wiadomo jednak, że w czasie nagrywania artysta pobierał regularne lekcje wokalne, które odbywał codziennie rano, przed wejściem do studia. Większość smaczków w piosence, to silna ingerencja Jacksona. Po prostu człowiek – orkiestra. Jeśli ktokolwiek wcześniej uważał Michaela Jacksona za scenicznego błazna i jednego z wielu przeciętnych popowych artystów, to po poznaniu historii powstania tej piosenki powinien zdanie zmienić. Szczegółowa analiza „Billie Jean” prowadzi do jednego wniosku: tu nie ma ani jednego przypadkowego dźwięku, wszystko co się w tej piosence dzieje jest przemyślane i konsekwentne. Maestria najwyższej próby!
Analizując mistrzostwo artystyczne, jedyne nagranie, które jest godne tego miejsca, to wersja Kurta Schneidera (wykonanie Sam Tsui).

Wymiar piąty – symbol popkultury

„Billie Jean” żył swoim życiem, typowym dla większości singli Jacksona, do czasu pewnego koncertu. Motown 25: Yesterday, Today, and Forever miał być wielkim  wydarzeniem z okazji reaktywacji zespołu Jackson 5. Koncert wydarzeniem był, ale głównie dzięki solowemu występowi Michaela –  w pewnym momencie pozostał sam na scenie, ubrany w czarną marynarkę, ciasne czarne spodnie, odkrywające białe skarpety oraz pojedynczą cekinową rękawicę. Podczas tego wykonania Jackson zaprezentował po raz pierwszy słynny ruch taneczny moonwalk. Krok stał się jego znakiem rozpoznawczym powodując natychmiastowy wzrost sprzedaży płyty. Singel rozszedł się w 10 milionach egzemplarzy, stając się najlepiej sprzedawanym singlem Jacksona, a płyta Thriller osiągnęła imponujący wynik 104 milionów egzemplarzy.

Wszystkie zaprezentowane wersji na pewno są kontrowersyjne, jednak każdemu z ich twórców nie można jednak odmówić kreatywności. To może świadczyć o odwadze i przemyślanej wizji artystycznej lub głupocie. Stawiam na to pierwsze. Jestem jednak przekonany, że ten ostatni, popkulturowy wymiar jest zarezerwowany wyłącznie dla Michaela Jacksona.

 

Zostaw komentarz

*

code