Skip to content
23 sty / Wojtek

Bitwa? na głosy?

Wśród muzycznych talent show pojawił się w Polsce program trochę różniący się od pozostałych. Samo skojarzenie słowa „bitwa” ze słowem „głos” jest już dla mnie, delikatnie mówiąc, dziwne. Bo śpiewanie, nawet gdy jest konkursem, nie powinno kojarzyć się z rywalizacją, w której ktoś jest pokonany powaleniem na łopatki – a właśnie z tym kojarzy mi się bitwa. Początkowo więc uważałem ten program za kompletny niewypał, dopiero niedawno olśniło mnie, że to być może najlepszy tego typu program. Dlaczego?

Po pierwsze: w Idolu, Mam Talent, X-Factor ktoś daje uczestnikom nadzieję, że udział w programie to dziś obowiązkowy punkt programu  w drodze do kariery. W efekcie na castingi zgłaszają się tysiące, w tym sporo ukształtowanych, zawodowych artystów. A kto potem robi karierę? 1%, a może i mniej, bo nie robiłem statystyk. A dlaczego tak mało? No właśnie, temu zjawisku przyglądamy się w cyklu „Moje 5 minut”.

A na co stawia Bitwa na głosy? Głównie na rozrywkowość. Mamy więc tu zbiorowe wykonania, w których występy solistyczne są marginalizowane. I dobrze, bo różnica między partiami zespołowymi i solistycznymi jest ogromna – jedne nagrywane są w studiu, a te drugie wykonywane na żywo. Co prawda nie oglądałem tego programu od deski do deski, ale nawet to co widziałem lub znalazłem w necie, to bardzo starannie przygotowane utwory. Każda piosenka ma przemyślaną koncepcję, a aranżacje wokalne są niejednokrotnie imponujące. Widać też, że dużo czasu poświęca się na wizualizację, stąd bogata oprawa choreograficzna. W ten sposób producenci programu mówią: wiemy, że to program rozrywkowy dla ludzi, dajmy im więc prawdziwą, profesjonalną rozrywkę. A sam fakt, że wykonawcami są amatorzy, nasi sąsiedzi, dodaje tylko smaczku. I publiczność nie musi do końca wiedzieć, kto tak na prawdę wykonuje te piosenki, bo nie byliśmy w studiu podczas nagrań. Obawiam się, że w nagraniach tym młodym amatorom ktoś pomaga, bo to jest za dobrze zaśpiewane jak na ludzi, którzy nigdy nie śpiewali wielogłosowo, a zakładam, że większość uczestników nie śpiewała nigdy w dobrym chórze.

To jednak nie jest takie ważne, bo program rozrywkowy rządzi się swoimi prawami. Ma być lekko i wesoło. Im bardziej znane piosenki, tym lepiej. A jeszcze lepiej, gdy poziom wykonywanych utorów jest przyzwoity.

Niestety zdarzają się uczestnicy, którzy traktują udział w tym programie tak samo jak występ w innych talenshow-ach. Ale to już tylko problem tych ludzi, bo telewizja przyzwyczaiła ich, że program dla amatorów to początek wielkiej kariery. I nic na to nie poradzimy.

Bitwa na głosy to na pewno nie jest mój ulubiony program, bo preferuję inny rodzaj rozrywki. Podobnie jak nie podniecają mnie produkcje w tylu Jaka to melodia? lub Jak oni śpiewają? Mimo wszystko wolę programy, które dostarczają rozrywkę na przyzwoitym poziomie. No i w końcu telewizja publiczna może spełnić swoją misję krzewienia kultury. 😉

Zostaw komentarz

*

code