Błażej Król – „Łączy nas” [RECENZJA]
Przez pierwszych kilkanaście lat albumy nagrywane z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego były wydarzeniem, również artystycznym. Od pewnego czasu robiło się coraz gorzej, dlatego zapowiedź, że w tym roku zaproszono Błażeja Króla, dawała nadzieję, że powrócimy do przyzwoitego poziomu. I tak rzeczywiście jest, ale nie do końca.
12 autorskich utworów, w których artysta skupia się bardziej na idei i przesłaniu niż bezpośredniemu nawiązaniu do wydarzeń historycznych. Najlepiej jest to opisane przez wydawcę albumu: „Odwołując się do wydarzeń z przeszłości, Błażej Król opowiada o emocjach, które towarzyszą nam dzisiaj – w dobie konfliktów zbrojnych i wszechogarniającego niepokoju”. I na tym można zakończyć, bo nie ma większego sensu analizowanie utworów, bo w nich chodzi zupełnie o coś innego niż zazwyczaj. I nawet kilkoro gości (Andrzej Piaseczny, Daria ze Śląska) nie zmienia wrażenia, że to osobiste wyznanie Błażej Króla.
Ta płyta wymaga większej uwagi, im dłużej się jej słucha, tym bardziej rozumiemy sens i podskórne znaczenia. Wśród piosenek są takie, które słuchane osobno nie robią większego wrażenia, są jednak dwie, które zwracają uwagę. Najpierw promująca album „Miałem zabrać cię nad rzekę”, a na zakończenie bardzo sugestywna „Ten sierpień niemal zabrał mi ciebie”.
Król pokazuje, że umie opowiadać historie. Szkoda, że ta jest nie do końca udana, ale trudno krytykować artystę za to, że odważył się opowiedzieć o wydarzeniach, o których wie tylko z książek. Bo takie osobiste podejście, z perspektywy swojej wrażliwości, to jednak jest coś, co warto odnotować.
7/10








