Skip to content
22 maj / Wojtek

Bruno Mars – „The Romantic” [RECENZJA]

Nie, to niemożliwe! Wydaje nam się, że znamy tego artystę długo, tymczasem to jedynie 13 lat od debiutu, a najnowszy album jest zaledwie czwartym w jego dyskografii.  Aż się nie chce wierzyć, bo Bruno Mars, który zaskakuje każdy swoim krążkiem, teraz chyba jeszcze bardziej niż wcześniej.

Zaczyna się piękną balladą „Risk it All”, ale sposób realizacji nagrania, a do tego nieprzypadkowy anturaż latynoski w teledysku powodują, że na ten materiał patrzymy zupełnie inaczej. Ta piosenka została też nagrana po hiszpańsku – tutaj brzmienie jest już tak sugestywne, że można się spodziewać, że utwór zostanie wykorzystany w jakiejś telenoweli.

Nie wszystkie piosenki są tu zrobione w stylistyce „latino”, ale jej siła jest tu tak sugestywna, że o płycie „The Romantic” myślimy przez pryzmat tego kolorytu. Są też piosenki stylizowane na hity sprzed lat, jak utrzymana w klimatach Michaela Jacksona „Why You Wanna Fight?”, albo brzmiąca jeszcze bardziej jak utwór z końca XX wieku  „Dance With Me”. Te zabiegi stylizacyjne to zasługa realizatorów albumu, stałych współpracowników artysty. I tu na scenę wchodzą bohaterowie drugiego planu, wielokrotnie nagradzani doświadczeni producenci i twórcy piosenek: Dernst „D’Mile” Emile II, Philip Lawrence i James Fauntleroy.

Aż się nie chce wierzyć, że za swoje wszystkie albumy, zaledwie cztery, artysta uzyskał aż 570 nominacji w różnych plebiscytach, a te zamieniły się w 214 wygranych. W tym najważniejszym, Grammy, artysta robił co chciał. Najpierw, w 2013 roku, statuetka za najlepszy album pop („Unortodox Jucebox”), a w 2018 r. płyta roku i najlepszy album R&B („4K Magic”) – tutaj szczytowe osiągnięcie, bo 6 nominacji zamieniło się w 6 statuetek. Ale  w roku 2022 jeszcze większa sensacja – nagrany z Anderson .Paak jako Silk Sonic fenomenalny album okazał się wydarzeniem roku, a piosenka „Leave the Door Open” zdobyła 4 nominacje, zamieniając je w wygrane. Coś mi się wydaje, że teraz Bruno Mars celuje w kolejny niezdobyty obszar, Grammy za najlepszy album „latino”. Tak, takie dziwne kategorie też istnieją.

10/10  
Zostaw komentarz