Skip to content
29 maj / Wojtek

Było tak, jak miało być:-)

Ten odcinek X-factora był nudny. Koncert mało interesujący, a wyniki głosowania jurorów i widowni przewidywalne.

Właście żaden występ nie był zachwycający, było sporo wpadek. Być może stres dał się we znaki, bo stawka była spora – awans do finału konkursu. Na tle wszystkich słabych lub jedynie przeciętnych występów prezentacja zespołu The Chance wypadła bardzo dobrze. Kompletnie nie mogę  zrozumieć w jaki sposób dziewczyny są w stanie przygotować w ciągu tygodnia 3 piosenki. Dla niewtajemniczonych informacja, że w porównaniu z solistami, taki zespół potrzebuje co najmniej 3 razy więcej czasu i energii na dopracowanie piosenki. Biorąc pod uwagę, że dziewczyny zespołem zostały podczas etapów castingowych programu, nie mają więc kompletnie doświadczenia śpiewania harmonicznego ze sobą, w związku z tym ich praca nad nową piosenką to niewyobrażalnie trudne zadanie. A to co podoba mi się w nich najbardziej, do determinacja. Ich każda piosenka wykonana jest na 100%, czego nie można powiedzieć o pozostałych uczestnikach. Było to jaskrawo widoczne w ostatnim odcinku w którym dwaj panowie, Marcin i Dawid, odpuścili znacznie.

A tak w ogóle, to podziwiam jurorów, że na podstawie tego co słyszą w studiu mogą ocenić wykonawców.  Specjalnie poszedłem na ostatniego ” lajfa” i już niczemu się nie dziwię. Warunki dźwiękowe w czasie nagrania programu nie pozwalają na uczciwą ocenę. Dopiero po obejrzeniu koncertu następnego dnia w TV usłyszałem wiele szczegółów.

To, że odpadnie Ewelina Lisowska przewidziałem wcześniej. Jakoś nigdy mnie nie kręcił jej manieryczny sposób śpiewania. Jej problemy z krtanią też już przewidziałem jakiś czas temu. Co by jednak nie powiedzieć jej ostatnie występy były niezłe, może więc ona ma jakiś potencjał, który przykrywała źle używanym głosem i generalnie manierą.

Zostaw komentarz

*

code