Skip to content
19 Lip / Wojtek

Carlos Santana – „Africa Speaks” [RECENZJA]

Carlos Santana swoje miejsce w historii muzyki populanej zajął dawno. Już w latach 70. ubiegłego wieku uznano go za wybitnego gitarzystę. Potem było jeszcze lepiej – mimo zmieniających się trendów muzycznych Santana zawsze wiedział jak grać nowocześnie. Dziś ten 72 letni muzyk nadal jest aktywny. To musi imponować! Niedawno wydany "Africa Speaks" jest 25 studyjnym albumem artysty. Proucentem płyty jest Rick Rubin, który razem z Santaną i 8 osobowym zespołem dokonał nagrań 48 utworów. Ostatecznie na płycie znalazło się zaledwie 13 piosenek z tego bogatego materiału.

Główną postacią jest tutaj hiszpańska wokalistka Buika. Jej dotychczasowe albumy i nominacje do nagród Grammy związane były z muzyką latynoską. Dlatego zdziwiłem się, że akurat ta artystka stoi na czele projektu poświęconego Afryce. Czyżby chodziło wyłącznie o korzenie wokalistki (jej rodzina pochodzi z Gwinei Równikowej)? Gdyby nie tyuł albumu, to nie mielibyśmy wątpliwości, że umieszczone w nim utwory są w stylistyce, z którą Carlos Santana związany jest od początku.

Ta płyta mogłaby być nagrana 30 lat temu. I pewnie wtedy zrobiłaby wrażenie. Dzisiaj, kiedy na rynku jest już mnóstwo podobnych projektów, ta muzyka niczym się nie wyróżnia. A w konfrontacji z podobnym projektem Snarky Puppy (2 albumy Bocante) wypada wręcz słabo. I nawet udział mistrza Santany niewiele tu zmienia – muzyka jest momentami nawet atrakcyjna, ale bardzo eklektyczna i przewidywalna. A tradycyjny, jakby ludowy sposób śpiewania Buiki, ciągnie całość jeszcze bardziej w dół. 

Najbardziej podobają mi się utwory zdominowane instrumentalnie, jak "Blue Skies", świetnie i powściągliwie zagrany, z minimalnym udziałem wokalistki. Podobnie jest w "Breaking Down the Door"  – tutaj urzeka partia akordeonu w połączeniu z delikatnym klimatem latynoskim. Warto jeszcze wspomnieć instrumentalny utwór "Paraisos Quemados". I cały czas się zastanawiam, dlaczego Santana nie postawił na muzykę instrumentalną z dużo mniejszym udziałem wokalistki?  Prawdopodobnie byłoby bardziej rasowo. A tak otrzymaliśmy album przeciętny, momentami ciekawy, ale ogólnie raczej nudny.

7/10

Zostaw komentarz

*

code