Skip to content
23 paź / Wojtek

Chwila prawdy w MBTM………..

………czyli pierwszy odcinek na żywo. Już wielu zwycięzców tego typu zawodów mówiło, że zapisując się do programu trzeba mieć dokładny plan. I to nie tylko na to, jak rozłożyć siły w całym programie, ale też mieć plan na co najmniej rok po nim. Dlatego właśnie każde pokazanie się w programie musi być osadzone na przemyślanym business planie. Najlepszym przykładem jest tutaj Enej, który dopiero w finałowej dogrywce, kiedy na placu boju zostało tylko 2 wykonawców, a liczniki zostały wyzerowane, wykonał  swój wielki (dosłownie od następnego dnia) przebój. To się nazywa zagrywka pokerowa!!!!!

Czy takie momenty będziemy mieli w tej edycji? Być może, jednak w pierwszym koncercie takich perełek nie było. Cieszę się, że wystąpiło kilku moich faworytów i żaden z nich nie zawiódł. Szkoda tylko, że większość z nich była nieco słabsza niż na castingach. Jedynie  Joanna Wołoczko pokazała, że jest już dojrzałą, świadomą artystką. Zaprezentowanie swojej piosenki, to na tym etapie wręcz obowiązek. I to się wokalistce opłaciło, bo była świetna. Mam nadzieję, że dziewczyna zdobędzie dziką kartę.

Nie zawiedli również pozostali moi wcześniejsi faworyci: Jakub Kusior, Kasia Zaręba i Terra Bite. Jednak te występy były już nie tak fantastyczne jak te wcześniejsze. Może to stres grania o wielką stawkę, a może zła strategia. Nie ważne. Istotne jest, że nie dali plamy i nawet jeśli nie wystąpią już w finale, to i tak zostaną na jakiś czas zapamiętani. Z tej grupy najbardziej podobała mi się kapela Terra Bite. Ich występ był bardzo dobry, z jednym aczkolwiek wyjątkiem. Nie rozumiem dlaczego wokalista, który w piosence po angielsku opowiada nam jakąś historię, w momencie kiedy nie ma nic  do śpiewania (w tym czasie  jego znakomici koledzy z zespołu tę opowieść ciągną) pozwala sobie na prywatne wstawki do widowni w tylu „jak się bawicie?” Niby nic takiego, jednak dla mnie jest to zatarcie wiarygodności, czyli elementu, na którym opiera się każdy rodzaj sztuki.

A jeśli chodzi o zwyciężczynię odcinka, to wolę się nie wypowiadać, bo tego typu triumfy są bardzo przewidywalne. Na całym świecie w talent show ogromną popularnością cieszą się amatorzy śpiewający wielki repertuar operowy. Można odnieść wrażenie, że gros głosujących na tę dziewczynę (jak i jej zagranicznych kolegów) jest posiadaczem 10.letneigo karnetu do opery. I nie ma sensu zastanawiać się, czy Aneta Rzewnicka jest tylko jednorazowym wystrzałem, czy potencjałem na wielką śpiewaczkę operową. Na razie jest to tylko sygnał, że jej talent wymaga ciężkiej pracy i zdecydowanie większej świadomości repertuarowej. Albo dobranie odpowiednich doradców. Czego oczywiście Anecie życzę 😉

Zostaw komentarz

*

code