Skip to content
7 maj / Wojtek

Dee Dee Bridgewater – „Elemental” [RECENZJA]

To artystka bardzo doświadczona, z pokaźnym dorobkiem nagraniowym i koncertowym. Także w Polsce. I pewnie dlatego jej nominowana do Grammy płyta tak mnie zainteresowała, bo dawno tej wokalistki nie słyszałem. I co? I nic – na zaspokojeniu ciekawości się skończyło. Niestety.

W założeniu „Elemental” miał być albumem intymnym. Zaśpiewane z wybitnym pianistą Billem Charlapem standardy jazzowe to kwintesencja tego, co w jazzie jest biblią. Są tu kompozycje wielkich twórców, takich jak choćby: Duke Ellington, Cole Porter i George Gershwin. Powinno więc być lekko i przyjemnie. Tymczasem artystka postanowiła udowodnić, że wszystko można skomplikować – piosenki są tak przekombinowane, że czasami trzeba się mocno skoncentrować, żeby odkryć ich tożsamość.

Dlaczego jest tak dziwnie? Może Dee Dee Bridgewater chciała pokreślić swój bogaty dorobek, bo to już siedemnasty album? Może chciała pokazać, że artystka ponad siedemdziesięcioletnia potrafi jeszcze zaszaleć? Nie wiem. Do mnie to szaleństwo nie przemówiło.

5/10  
Zostaw komentarz