Skip to content
19 paź / Wojtek

“Dom wschodzącego słońca”

Kolejna, podobnie jak Schody do nieba piosenka będąca symbolem XX wieku i kolejny przykład repertuaru obowiązkowego wszystkich początkujących gitarzystów. To za sprawą The Animals i ich słynnego wstępu gitarowego ten utwór właśnie z tym zespołem się kojarzy.

To wykonanie to kamień milowy w życiu piosenki, bo tutaj mamy do czynienia z nierzadkim przypadkiem kiedy cover kradnie utworowi tożsamość. Tak, Animalsi nie są autorami tej piosenki, a tylko bardzo dobrym wykonawcą starego utworu. „The House of the Rising Sun” to jedna ze słynniejszych ballad amerykańskich, wykonywana w kręgach folkowo-bluesowych. Piosenka znana jest także jako „House of the Risin’ Sun”, „The Rising Sun Blues”, „House in New Orleans”, „In New Orleans”. Chociaż jest to jedna z najpopularniejszych ballad folkowych, jej pochodzenie nie jest jasne.

Według Johna Lomaxa (muzykolog, znawca amerykańskiego folkloru) pieśń była znana wielu muzykom jazzowym w Nowym Orleanie, jeszcze przed I wojną światową, a sama nazwa „Rising Sun” w formie określenia burdelu pojawiła się w licznych piosenkach angielskich, nieraz nienadających się do jawnego rozpowszechniania. Kontynuujący badania swojego ojca, Adam Lomax dowodzi, że ta piosenka to tradycyjna siedemnastowieczna ballada angielska, do której w XX wieku dopisano amerykański tekst (Georgia Turner i Bert Martin).

There is a house in New Orleans 
They call the Rising Sun
And it’s been the ruin of many a poor boy
And God I know I’m one

My mother was a tailor
Sewed my new blue jeans
My father was gamblin’ man
Down in New Orleans

Now the only thing a gambler needs
Is a suitcase and a trunk
And the only time he’ll be satisfied
Is when he’s all a-drunk

Oh mother, tell your children
Not to do what I have done
Spend your lives in sin and misery
In the house of the Rising Sun

Well I’ve got one foot on the platform
The other foot on the train
I’m going back to New Orleans
To wear that ball and chain

Well there is a house in New Orleans
They call the Rising Sun
And it’s been the ruin of many a poor boy
And God I know I’m one

Najstarsza zachowana dziś wersja to nagranie z 1934 roku, które muzycznie i tekstowo różni się od tekstu dziś znanego. Później, w latach 40-ych i 50-ych pojawiało się sporo, mniej lub bardziej podobnych wersji, a interpretacja, która w kształcie przypomina już dzisiejszą piosenkę,  i która prawdopodobnie mogła stać się wzorem do „kowerowania”, to wersja Libby Holman.

“Dom wschodzącego słońca” to piosenka, która w zależności od płci wykonawcy zmienia swoje oblicze. Wcześniejsze wersje utworu częściej były wykonywane z perspektywy kobiety, która przybywa do Nowego Orleanu za swoim mężczyzną, hazardzistą i alkoholikiem.  Głównym przesłaniem tutaj jest żal kobiety, która zmarnowała sobie życie w domu uciech w Nowym Orleanie. Nie jest powiedziane wprost, że trudniła się prostytucją, bez wątpienia jednak żyła wśród alkoholików i hazardzistów; jednak pomimo złych przeżyć zamierza powrócić do miejsca zwanego Rising Sun, aby spędzić tam resztę życia.

Jedną z piękniejszych wersji żeńskich nagrała Nina Simone. W jej wykonaniu jest zresztą kilka różnych interpretacji tej piosenki, różniących się koncepcją i np. tempem wykonania. Wybieram to najszybsze, będące najbardziej w opozycji do tempa zapisanego w naszej pamięci.

There is a house in New Orleans,
They call the Rising Sun.
And it’s been the ruin of many a poor Boy,
And God I know I’m one.
My mother was a tailor,
Sewed my new blue jeans.
My father was a gamblin’ man,
Down in New Orleans.
And the only thing a gambler needs
Is a suitcase and a trunk.
And the only time he’s satisfied
Is when he’s all drunk.
Oh mother, tell your children,
Not to do what I have done.
Spend your lives in sin and misery
In the house of the Rising Sun.
Well I’ve got one foot on the platform,
The other foot on the train.
I’m going back to New Orleans
To wear that ball and chain
Well, there is a house in New Orleans
They call the Rising Sun
And it’s been the ruin of many a poor boy
And God I know I’m one.

Jakże inaczej brzmi wersja Miriam Makeba, pierwszej afrykańskiej laureatki nagrody Grammy. Ta artystka, będąca symbolem walki z apartheidem, swoim życiorysem wręcz uwiarygodnia sens piosenki – Miriam najpierw musiała opuścić rodzime RPA i osiedliła się w USA, które jej także nie chciały (z uwagi na działalność polityczną męża); ostatecznie Miraim osiedliła się w Gwinei. W tej dramatycznej historii i współczesnej interpretacji artystki można znaleźć wiele paraleli.

Jeszcze inaczej brzmi wersja Odetty Holmes. Tutaj fantastycznie połączono surową interpretację starej ballady z nowoczesnym, wzbogaconym harmonicznie akompaniamentem. Historia tej wokalistki to także potwierdzenie na autentyczność wykonania. Odetta, wielka artystka i aktywistka społeczna była ważną postacią podczas odrodzenia amerykańskiego folku w latach 50. i 60. XX wieku – jej działalność artystyczna była inspiracją dla wielkich nazwisk amerykańskiej muzyki (Bob Dylan, Janis Joplin, Joan Baez).

W niektórych wersjach (na przykład wykonywanych przez The Animals) ballada jest śpiewana z pozycji mężczyzny, którego pochłonął grzech i występek w domu uciech. Postać dziewczyny  chłopaka, który był hazardzistą i pijakiem, zostaje zastąpiona postacią ojca. W tym miejscu warto posłuchać Boba Dylana, który kilkukrotnie nagrywał tę piosenkę poszukując właściwego brzmienia i wyrazu artystycznego. Właśnie to wykonanie było inspiracją dla Tha Animals do ich aranżacji.

Niezależnie od tego czy utwór śpiewany jest przez kobietę czy mężczyznę, w obu wersjach ballada pokazuje tragizm faktu, że złe miejsca przyciągają jak magnes na drodze do samozniszczenia. Ma być ona także przestrogą dla innych, by uniknęli takiego losu. A są jeszcze przypadki wykonań prowokacyjnych, takich jak wersja Sinead O’Connor, która śpiewa tekst męski.

Do końca nie wiadomo czy Dom Wschodzącego Słońca kiedykolwiek naprawdę istniał. Najlepiej opisuje to badaczka historii prostytucji w Nowym Orleanie, Pamela D. Arceneaux: „Cały czas szukałam odpowiedzi na pytanie gdzie jest ten dom, ciągle bez sukcesu. Generalnie wszyscy wykonawcy tej piosenki zakładają, że mowa tutaj o domu publicznym, jednak tak właściwie, to w tekście nie ma jednoznacznej wskazówki, że o burdel właśnie chodzi. Wielu badaczy uważa, że równie dobrze może to być kasyno lub więzienie”.

Widać więc, że historia „coverowania” Domu wschodzącego słońca, to przede wszystkim odpowiednie dobranie tekstu i dopasowanie do niego koncepcji wykonawczej. Na tym tle niezwykle egzotycznie brzmi wersja Tangerine Dream, głównie dlatego, że to wersja instrumentalna.

 Czas już zamykać spotkanie z tym niezwykłym utworem. Niezwykłym, bo tutaj wyjątkowo strona muzyczna schodzi na drugi plan. Aczkolwiek nie do końca, bo zespół The Animals właśnie swoją aranżacją i interpretacją muzyczną tak mocno zaznaczył obecność w tej piosence i dał jej nowe, niezależne życie.

 

Zostaw komentarz

*

code