Skip to content
16 sty / Wojtek

Duñe & Crayon RECENZJA – „Hundred Fifty Roses” [RECENZJA]

Ten francuski duet pokazuje, że nie trzeba pochodzić z kraju anglojęzycznego, aby nagrywać nowoczesną muzykę R&B. Co prawda w przypadku tego albumu trudno jednoznacznie określić stylistykę, ale słuchając nominacji Grammy w kategorii progressive R&B ostatnich lat wydaje mi się, że to najlepsze dla tych artystów miejsce. I nie mówię jedynie o stylistce, ale również o poziomie artystycznym i poszukiwaniu własnego miejsca w muzyce. “Hundred Fifty Roses” to album nowoczesny i dojrzały, zwłaszcza, że został nagrany 3 lata temu, czyli, w przypadku muzyki “postępowej”, prawie jak w poprzedniej epoce.

www.youtube.com/watch?v=CxoXW_Qh5yE

To pierwszy album tego duetu, poprzedzony EP-ką wydaną 4 lata wcześniej. Tempo więc nie jest zawrotne, i pewnie więcej materiału nie będzie, bo ostatni singiel Duñe nagrał z kimś innym. I to byłaby ogromna szkoda, bo to, co słyszymy może budzić podziw. 13 piosenek, gdzie tekst świetnie dogaduje się z muzyką, a właśnie ta jest tutaj na pierwszym planie ze swoim całościowym podejściem do brzmienia – Crayon doskonale wie co robi. Na szczęście Duñe, jako wokalista i naturalna twarz projektu nie rozpycha się, czujemy, że panowie dobrze rozumieją wspólny cel. I to, że dopuszczono tak dużą liczbę gości. Szczególnie interesująco brzmią wokaliści francuskojęzyczni, dzięki nim robi się ciekawie i zjawiskowo, na pewno inaczej. Najlepszym przykładem jest “Pointless”, gdzie wszystko jest nieśpieszne,  przemyślane i wyraziste, a klimat stworzony przez gościa to wisienka na torcie.

www.youtube.com/watch?v=hbAwm8rOGXI&list=RDhbAwm8rOGXI&start_radio=1

Cieszę się, że na tych artystów trafiłem przypadkowo, bo to ciągle wykonawcy mało znani poza swoim krajem. Okazuje się, że nawet we Francji można stworzyć muzykę nowoczesną i to taką, która kompletnie nie kojarzy się z tym krajem. A w Polsce? Nadal zima.

10/10  
Zostaw komentarz