Skip to content
14 gru / Wojtek

“Feeling Good”

Feeling Good to utwór napisany bez mała 50 lat temu przez brytyjskich wokalistów i autorów piosenek – Anthony Newley’a i Leslie Bricusses do  musicalu „The Roar of the Greasepaint – The Smell of the Crowd”. Tytuł musicalu jest nawiązaniem do teatru performerskiego poprzez cytat „the smell of the greasepaint, the roar of the crowd”.

Piosenka, wybierając absolutną wolność,   zrobiła zawrotną karierę. Pierwszym wykonawcą był Cy Grant, aktor z brytyjskiej obsady przedstawienia. Niespełna rok po prapremierze odbyła się inscenizacja na Brodway’u i właśnie z tego spektaklu pochodzi nagranie, które może służyć jako pierwowzór. Co prawda ciągle jest dostępne wykonanie z Londynu, jednak można spekulować, że piosenka nie odniosłaby takiego sukcesu, gdyby nie inscenizacja amerykańska. Zresztą ta właśnie jest ciekawsza od „prototypu”.

Źródła fachowe poświęcają  tej piosence sporo miejsca. I nic w tym dziwnego, wszak to znaczący w naszych czasach utwór. A znaczenie to, to zasługa już nowych wykonań, bo –  jak wyżej pisałem – pierwotna wersja nie była pomyślana jako wielki hit. Wspomniane źródła wymieniają 3 wykonania, które miały największy wpływ na losy piosenki.

Nina Simone

Wersja tej wspaniałej artystki pojawiła się krótko po premierze spektaklu.  Tym samym Simone przyćmiła wykonanie oryginalne. Co prawda „walka” tutaj była nierówna, bo wersja z założenia przygotowywana na płytę, zawsze wygra z utworem, żyjącym głównie na scenie. Nie umniejsza to jednak faktu, że koncepcja tej wokalistki jest fundamentem dla wszystkich wykonań innych artystów.  Warto zauważyć, że Simone mocno oparła się na oryginale, zwłaszcza w pierwszej części. Może to nie najlepiej świadczy o samej koncepcji,  ale za to później piosenka tak wspaniale się rozwija w zupełnie inną stronę, że nie można artystce odmówić wielkiej klasy. Szczególnie zachwyca tutaj aranżacja utworu.

I właśnie aranżacja zaproponowana w wersji Niny Simone jest przyczyną największych nieszczęść, bo stanowi element najczęściej powielany w niby nowych wersjach. Do tego jeszcze wrócimy, bo kolejną zasługą tej wokalistki jest zainspirowanie artystów specjalizujących się w remixach. Już kiedyś o tym rozmawialiśmy, że remix jest nieodzownym elementem naszej kultury. Dziś właściwie każdy pasjonat muzyki i elektroniki uważa, że jest w stanie wyczarować nowe dzieło – jednak liczne przykłady pokazują, że nie każdy i nie zawsze dzieło. Najlepsze efekty cały czas wychodzą spod palców zdolnych muzyków, którzy lubiąc eksperymentować, tworzą mimo wszystko nową wartość artystyczną. Tutaj było tak wiele nagrań, że trudno było zdecydować się na jedno, więc posłuchamy dwóch mocno różniących się.

Wersja Sacred Spirit to wykorzystanie głosu Nine Simone w klimatach smooth jazzowych. Cała wersja jest elegancka i dostojna. Drugie wykonanie, propozycja Wax Tailor, to podobne założenie z wykorzystaniem głosu Simone, ale zupełnie inny klimat. Wspólną wartością obu nagrań jest całkowicie nowa, samodzielna koncepcja, w której fragmenty starego nagrania są jedynie jednym z instrumentów. Tak właściwie to możemy tu mówić o wariacjach na temat „Feeling Goog” Niny Simone, niż o klasycznym remixie, gdzie głównie chodzi o podrasowanie konkretnego wykonania.

Muse

Druga, często wymieniana przez wiele źródeł, jest wersja brytyjskiej kapeli rockowej Muse. To wykonanie, często wymieniane jako wybitne, utwierdziło swoją pozycję  np zwycięstwem na liście najlepszych coverów wszech czasów wg czytelników magazynu NME (New Musical Express).

Dlaczego to nagranie cieszy się takim uznaniem? Trudno odpowiedzieć, zwłaszcza że na tej liście oznaczone jest jako cover piosenki Niny Simone, co już lekko dyskredytuje ten ranking. Nie rozmawiając o gustach, nagranie Brytyjczyków jest niewątpliwie niezłe, ale daleko mniej odkrywcze niż wersja, na której się wzorowali. Na pewno jednym tchem jestem w stanie wymienić co najmniej kilkanaście wykonań ceverów, które są ciekawsze. 

Michael Buble

Czas na trzecią z wyróżnianych przez specjalistów wersję. To wykonanie było mi najbardziej znane  i  (jak na fana tego artysty przystało) ulubione do czasu poznania wersji Niny Simone, bo Buble dokonał tylko lekkiego liftingu, całkowicie wykorzystując koncepcję artystki. Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę, że oba nagrania dzieli 40 lat, to wkład Michael’a w rozwój tej piosenki jest mizerny. Z drugiej jednak strony – gdyby nie to nagranie, to wiele milinów słuchaczy z całego świata nie miałoby pojęcia o istnieniu tej piosenki. Czasami dla popularyzacji utworu warto przymknąć oko na brak kreatywności, zwłaszcza że wersja Buble’a jest bardzo profesjonalna.

Reszta świata

Teraz czas, aby przyjrzeć się wykonaniom mniej znanym. Każde z nich nie ustępuje artyzmem, wprowadza wiele nowych, ciekawych elementów, dla których warto tych nagrań wysłuchać.

Zacznijmy od propozycji girls bandu The Pussycat Dolls. To nagranie zostało jednogłośnie okrzyknięte przez krytykę za beznadziejne i niepotrzebne. Moim zdaniem to wersja bardzo stylowa i ciekawa. Aż trudno uwierzyć, że kapela, która cały czas kojarzona jest z niezbyt wysokich lotów muzyką taneczną i stawia na fizyczność wokalistek, potrafi zrobić coś artystycznego. I pewnie tego nie potrafili zaakceptować krytycy.

Warto teraz zajrzeć na scenę jazzową, bo tutaj sporo się dzieje w przypadku tej piosenki. Okazuje się, że zmiana pulsowania i charakteru w niczym utworowi nie przeszkadza. Wersja Randy Crawford jest najlepszym przykładem – wokalistka znakomicie bawi się utworem, a jazzowy koloryt nie jest tu udziwnieniem, a dodatkowym kolorytem. Co jeszcze istotne, artystka cały czas jest w tym wykonaniu postacią pierwszoplanową.

 Zupełnie inaczej opracowała ten utwór znakomita wokalistka jazzowa, Chris Connor. Jest wersja z lat 60. ubiegłego wieku jest utrzymana w konwencji bossa nowy. Warto zauważyć, że artystka, będąc wierną oryginalnej linii melodycznej, bardzo  mocno zmieniła ogólny charakter piosenki.

Instrumentalnie?

Pozostając w klimatach synkopowych warto posłuchać ciekawych koncepcji dwóch muzyków. Tutaj, mimo niezłych wokalistek, frontmanami są muzycy stojący na czele swoich formacji.

Franc Cunimondo, znakomity pianista jazzowy, proponuje inną pulsację z akcentowaniem lekko „pod prąd”. Jego wersja jest bardzo nowoczesna, a przy tym absolutnie nie przekombinowana. Może warto dodać, że ta „nowoczesna” wersja ma 20 lat.

Druga propozycja to wersja The Quantic Soul Orchestra, jednego z muzycznych projektów  Willa Hollanda. Tu jest równie interesująco i artystycznie. Wspólnym mianownikiem tych obu „wizjonerskich” nagrań jest absolutna wierność pierwotnej linii melodycznej. To lekcja stylu dla wszystkich muzycznych hochsztaplerów, którzy bardzo swobodnie traktują kompozycję. W takich przypadkach mówienie, że gra się cover, jest nadużyciem. W obu „instrumentalnych” wersjach znamienne jest, że wokalistki biorące udział w nagraniu śpiewają bardzo dobrze, ale ich rola raczej ogranicza się do szeregowego członkostwa w realizacji pomysłu lidera zespołu.

Tutaj warto zwrócić uwagę na tekst, który w przypadku tej piosenki ma kluczowe znaczenie.

Birds flying high you know how I feel
Sun in the sky you know how I feel
Breeze driftin’ on by you know how I feel

It’s a new dawn
It’s a new day
It’s a new life
For me…
Yeah…
It’s a new dawn
It’s a new day
It’s a new life
For me…
Wooooo…
And I’m feeling good

Fish in the sea you know how I feel
River running free you know how I feel
Blossom on the tree you know how I feel

It’s a new dawn
It’s a new day
It’s a new life
For me…
And I’m feeling good

Dragonfly out in the sun you know what I mean, don’t you know
Butterflies all havin’ fun you know what I mean
Sleep in peace when day is done that’s what I mean

And this old world is a new world,
And a bold world
For me.,.

Stars when you shine you know how I feel
Scent of the pine you know how I feel

Oh… Freedom is mine
And I know how I feel

It’s a new dawn
It’s a new day
It’s a new life
For me…
And I’m feeling good…!

We wspomnianym spektaklu piosenka Feeling Good jest wykonywana przez Murzyna, który pomimo licznych zniewag i jawnych objawów rasizmu walczy o swoją godność.  W tym kontekście słowa piosenki są dużo bardziej jednoznaczne i zawierają ciężki ładunek, więc  beztroska wielu wokalistów w wyśpiewywaniu tych ważnych słów jest wręcz nietaktowna. Oczywiście można dyskutować, czy wykonawca może interpretować tekst do tego stopnia, że całkowicie zmienia intencję autora. No cóż, zapewne może, tylko czy powinien?

 

Zostaw komentarz

*

code