Skip to content
22 lut / admin

Fokus w „Arogancie” pokazuje, że nie liczy się długość [RECENZJA]

Pozwól, że przedstawię coś nowego / Coś mojego / Coś świeżego
Bo na temat tego nic nie wiedzo / Traco rezon / Przed imprezo (“Kaiju”)

Po takiej zapowiedzi, w dodatku w połączeniu z grubo ciosaną muzyką i konwencją pastiszu wiemy, że nie będzie łatwo. Ale spokojnie, artysta bardzo nam pomaga, bo tytułami utworów wyjaśnia, jak ten materiał należy odczytać. Np. kaiju z tytułu pierwszego utworu, to prehistoryczny gad stworzony na potrzeby mangi. I jeśli tak ten tytuł i cały tekst potraktujemy, zgodnie z przewrotnym założeniem, to potem będziemy się świetnie bawić. Podobnie jest z innymi tytułami – warto chwilę pogrzebać w necie, żeby zrozumieć niektóre myśli artysty, choćby to, że „ATH” to nawiązanie do kryptowalutowego terminu All Time High.

Król jest nagi już za długo / Leci grubo, a z ryja mu wali wódą
Gnój się skuł i pluł obłudą / Wiało nudą, a do uszu sączył muł (“Arogant”)

W tytułowym „Arogancie” jest najbardziej osobiście i odważnie. Ale właściwie cały album to pokazanie siebie. I to nie tego Fokusa z naszych oczekiwań, ale człowieka z wszystkimi zaletami, tymi dodatnimi i negatywnymi. Bo każdy, ktoś choć na chwilę zetknął się z polskim rapem, zna tego artystę, i częściowo też czuje się upoważniony do dysponowania jego talentem.

Kto tu wjeżdża na bit / kto tu wjeżdża na bit
Prosto ze Śląska / z dala od Warszawy
Cała Polska patrzy / to dla moich ludzi
Teraz spłacam moje długi teraz spłacam moje długi („Długi”)

Fokus nie puszcza do nikogo oczka, nie stara się trafić w czyjś gust. No właśnie, artysta, który się nie pieprzy, nie kalkuluje – na zasadzie: „bierzesz wszystko, albo spadaj” –  to  najwyższy stopień twórczego komfortu.

I dobrze, że to tylko 5 utworów, krótko i konkretnie. Bo „Aroganta” albo się pokocha od razu, albo uzna za totalny niewypał.

8/10

Zostaw komentarz

*

code