Skip to content
10 Mar / Wojtek

Fryderyku, czy Ci nie żal?

Nosowka, Podsiadło i Zalewski – ci artyści rządzą dziś na polskiej scenie. Z tego zacnego grona wyłamuje się Katarzyna Nosowka, która obojętnie co nagra, czy z zespołem, czy sama, to zawsze kończy się nominacją. To podobna sytuacja do Oscarów, kiedy mówi się, że wśród aktorek, oprócz Maryl Streep nomoniwane są:……… Sama Nosowska, w kontekście swoich licznych Fryderyków, mówi o sobie dąb Bartek. Oczywiście jej tegoroczna nagroda za album "Basta" jest bezdyskusyjna. Można jedynie zastanowić się nad włożeniem tej płyty do przegródki "alternatywa", ale o przypadkowości kwalifikowania artystów do kolejnych kategorii chyba lepiej nie rozmawiać, szkoda czasu. No i bardzo żałuję, że maszyna losująca spowodowała, że z Nosowską rywalizowała znakomita płyta Króla. O tych dwóch świetnych albumach pisałem już wcześniej:

 

Bezkonkurencyjny Podsiadło

Wygrane Dawida Podsiadło w 5 kategoriach to chyba żadna niespodzianka. Co prawda miałem nadzieję, że "wielka akademia" zauważy kilku innych artystów, ale nikt nie ma wątpliwości, że Podsiadło jest dziś postacią bardzo wyraźną. Dla porządku, jego tegoroczne nagrody to: autor roku, teledysk i utwór roku (razem z Zalewskim i Kortezem), kompozytor roku, album roku pop. Ta płyta znalazła się także w moim zestawieniu najlepszych albumów ubiegłego roku.

Dziwne kategorie

W tym roku pozwolono sobie na dziwolągi. Kategoria "nowe wykonanie" jest srasznie naciągana. Na szczęście wygrał Krzysztof Zalewski, bo jego płyta jest jednym z lepszych albumów ubieglego roku.

Druga dziwna kategoria to "muzyka dziecięca i młodzieżowa". Dzięki temu doceniono znakomitą płytę Natalii Kukulskiej, mimo, że ten album powinien być zauważony w kategorii piosenki poetyckiej. Ale może to i lepiej, bo ogólnonarodowy zachwyt nad "Malinową" Stanisławy Celińskiej dotknął także fachowców – spodziewam się, że tutaj wygrana była przesądzona. I szkoda, że przepadła świetna płyta "Semi Electric" Krzysztofa Napiórkowskiego.

Kolejny dziwoląg to kategoria "pop alternatywny". Jeszcze większą niespodzianką była wygrana Meli Koteluk. Dziwne, bo znacznie lepszym albumem był "Marginal" nagrany przez Pablo Pavo i Ludziki.

Rock

Wracając do zaskakujacych dopasowań do kategorii  z radością odnotowałem wygraną albumu Lao Che. A dlaczego tę płytę uznano za rockową? Nie mam pojęcia.

Co z tym hip-hopem?

Zmarginalizowanie tego gatunku do jednej kategorii jest, delikatnie mówiąc, nonszalancją branży. Bo o to gatunek, który jest koniem pociągowym naszej sceny, traktowany jest wyjątkowo marginalnie. I pewnie artyści też się tym niespecjalnie przejmują, bo przecież tegoroczne nominacje kompletnie nie odnoszą się do tego, co w rapie i hip-hopie ostatnio się działo. Jeśli nominacji nie dostał żaden z rewelacyjnych albumów Słonia, PRO8M3L, Synów i duetu Dwa Sławy, to chyba nie ma o czym rozmawiać. Najlepszym potwierdzeniem tej przypadkowości jest przyznanie statuetek aż 3 albumom – większego kunktatorstwa nie można sobie wyobrazić. A na marginesie przypomnę, że ten gatunek jest obecnie kołem napędowym przemysłu muzycznego. Przykładowo: w dzisiejszych zestawieniach sprzedaży OLiS w pierwszej piątce są 4 albumy raperów, a w EMPiKu 3!

Po 25 latach, po górkach i dołach tej imprezy, Fryderyki przybrały nową twarz. I z tęsknoty za "wielkim  bratem" z USA w tym roku coraz bardziej upodobniły się do nagród Grammy. Oczywiście myślę  o dziwaczność kategorii, bo jeśli chodzi o poziom, to tu nawet nie mamy prawa zbliżyć się na odległość wzroku.

 

Zostaw komentarz

*

code