Skip to content
6 lip / admin

Giveon – „Give Or Take” [RECENZJA]

Ta płyta jest reklamowana przez wytwórnię jako pierwszy studyjny album. Tymczasem pisałem już o dwóch krążkach artysty, obu świetnych. Już jego debiutancka EP-ka „Take Time” zwróciła uwagę muzycznego świata, otrzymując nominację do nagrody Grammy. Zresztą tych nominacji jest w sumie aż 7, najwięcej jako współtwórca repertuaru i wokalista towarzyszący w świetnym albumie Justina Biebera „Justice”. Bo Giveon, mimo swoich 27 lat, to już rozpoznawalna marka, kompozytor dla długiej listy uznanych wykonawców. Jego najnowszy krążek jest potwierdzeniem klasy, ale też nie pozostawia złudzeń, że przyszłoroczna ceremonia wręczenia najważniejszych muzycznych nagród bez niego się nie obejdzie.

Pierwszym zaskoczeniem jest repertuar – wcześniej  Giveon był współtwórcą całego repertuaru, teraz skupił się jedynie na wykonawstwie i częściowo produkcji. W 10 piosenkach artysta wykorzystał pracę kilkudziesięciu twórców i kilkunastu producentów, ale sam po raz pierwszy nie uczestniczył w pisaniu żadnej piosenki. Można się było więc spodziewać, że ta płyta będzie się różniła, ale nie, charyzma wokalna Giveona jest tak silna, że właściwie nie ma większego znaczenia, czy to repertuar autorski, czy zamówiony, bo nadal jest stylowo i interesująco.

Artysta jak zwykle czaruje swoim pięknym, głęboki  barytonem – tak dobrej barwy i perfekcyjnej intonacji nie ma obecnie żaden inny znany wokalista. Dlatego można się zdziwić, że w niektórych piosenkach posłużono się autotunem. Mimo wszystko piosenki robią wrażenie, a takie utwory jak: „Scarred” i „Another Heartbreak” godne są zapętlenia. I słuchania bez końca.

10/10

Zostaw komentarz

*

code