Skip to content
23 lis / admin

James Vickery – „Songs That Made Me Feel” [RECENZJA]

To fonograficzny debiut tego brytyjskiego artysty. I nawet udany, ale James Vickery bardzo długo dobijał się do wytwórni płytowych. Swoją karierę zaczął już w 2010 roku, szukał szczęścia w telewizyjnych talent show, umieszczał piosenki w sieci. I w końcu dopiął swego, ale czy warto było na ten album czekać? Trudno powiedzieć – jest tu tyle bałaganu i niekonsekwencji, że po tym krążku raczej nie dowiemy się jakim muzykiem jest James Vickery.

Słuchając tego materiału nie możemy się zorientować, gdzie widzi siebie artysta – stylistycznie jest dziwnie, a częste wykorzystywanie falsetów nie wyróżnia go od setek podobnych wokalistów. Imponuje obecność znamienitych gości, muzyków z wieloma nominacjami do Grammy: specjalisty R&B Musiq Soulchild, producenta Jacka Dine, pianisty Roba Araujo i hip-hopowego duetu  EARTHGANG. Ten ostatni gość bardzo fajnie wpisał się w piosenkę „You Comfort Me”, jedną z ciekawszych w tym albumie. Bo ogólnie jest tu trochę zamieszania, klimaty nowoczesne („Rather Be”) mieszają się ze stylistyką przypominającą Bee Gees z czasów największej  świetności („Come To Me”). Niby piosenki są niezłe, ale jakby wtórne, jakbyśmy już to wszystko wcześniej słyszeli, jak choćby „All That I Am”, w której pobrzmiewają echa wielkich soulowych hitów z poprzedniej epoki. Chyba najlepiej artysta czuje się w balladach, bo te kończące album są najciekawsze: „Somewhere, Out There” i moja ulubiona „Save You”.

Na pewno jest to artysta interesujący, ale nie wiem, czy z tak nieokreśloną stylistyką uda mu się zdobyć serca słuchaczy. Można jedynie mieć nadzieję, że presja wydania pierwszego albumu nieco go zjadła, a drugi krążek będzie dużo lepszy. Pożyjemy, zobaczymy.

8/10

Zostaw komentarz

*

code