Skip to content
30 sie / admin

Joey Dosik „Inside Voice” [RECENZJA]

Joey Dosik nie pojawił się nagle.

To debiutancka płyta sprzed dwóch lat, poprzedzona dwiema EP-kami z 2012 i 2016 roku. I ten „drobiazg” pokazuje, że nagrywanie płyt nigdzie nie jest proste, nawet, a może zwłaszcza w USA. Bo debiut po trzydziestce to w tym kraju żadna sensacja, jednak  na tle nastolatków zdobywających światową sławę to raczej wiek artystycznie dojrzały. No tak, ale Joey Dosik nie wyskoczył znikąd, bo był już znany miłośnikom grupy Vulfpeck, śpiewając z nią na kilku albumach. Jego spotkanie  z tą świetną kapelą zapewne nie było przypadkowe – podobnie jak jej członkowie studiował na tej samej uczelni (Uniwersity of Michigan) i w tym samym czasie.

Co usłyszymy na „Inside Voices”?

13 piosenek autorskich, bardzo zróżnicowanych, jakby Dosik ciągle szukał swojej tożsamości. Może odpowiedzią na tę stylistyczną rozpiętość jest deklaracja samego artysty na temat jego muzycznych przewodników: Carole King, Sam Cook i Marvin Gaye. Oparcie się na tych solidnych fundamentach, poruszając się po nieco nowocześniejszych obszarach, to właśnie wizytówka artysty. Dla przykładu – piosenka „Grandma Song” jest tak mocno w klimacie Carole King, że kilka razy sprawdzałem, czy to nie jakiś zapomniany utwór artystki. A jakby dla przeciwwagi album zamyka świetny utwór „Game Winner”, który znamy z płyty Vulfpack , „Thrill of the Arts” z 2015 roku.

Tej płyty słucha się z przyjemnością. Ale przy okazji możemy sobie uświadomić, że pokłady znakomitych, samodzielnych artystów są w Stanach Zjednoczonych nieprzebrane.

9/10

 

 

Zostaw komentarz

*

code