Skip to content
8 lis / admin

Jon Vinyl „Lost In You” [RECENZJA]

Słyszeliście o tym artyście? No właśnie, ja też nie, gdyby nie platforma streamingowa, która podpowiada, co mogłoby mi się podobać. W ten sposób poznałem już kilku świetnych wykonawców, teraz znowu strzał w dziesiątkę. Bo Jon Vinyl to wielka niespodzianka, nie tylko muzyczna. „Lost In You” to debiutancki krążek z 2021 roku, ale artysta na ten moment musiał trochę poczekać, o czym za chwilę.

Ten album to zaledwie 8 piosenek, ale jest tak esencjonalnie, że nie potrzeba więcej. Ten minimalizm to wizytówka artysty – „Chrome Hearts”, utwór otwierający to minuta i 20 sekund, i to fantastyczne zwolnienie pod koniec. Klasa! Żałujemy, że tak szybko się skończyło, ale tak jest we wszystkich piosenkach, żadna nie przekracza 3 minut, to rzadkość i duża sztuka, aby w tak krótkim czasie się wypowiedzieć muzycznie i emocjonalnie. Nie dziwię się, że na single wybrano „Always” i „Told You”, obie piosenki najlepiej prezentują styl artysty. Wyróżnia go liryka prowadzona pięknym głosem z licznymi falsetami, mimo że jego oryginalna skala i barwa są bardzo interesujące. Ale przede wszystkim są tu piękne opowieści, wszystko jest świetnie skrojone i smaczne.

Zastanawiacie się w jaki sposób robi się tak szybko karierę? Odpowiedzią może być talent, ale w przypadku rynku anglojęzycznego nie jest to jedyny wyznacznik – zdolnych artystów jest tu masa, a o tym, czy uda im się przebić do masowego słuchacza często decyduje szczęśliwy los. A nim okazał się Shawn Mendes. Obaj artyści przyjaźnią się, spotkali się w szkole, byli kolegami z klasy. Ten uśmiech losu przydał się Vinylowi, bo gdy w 2017 roku nagrał pierwsze piosenki, jego bardzo już popularny kolega zaczął je publikować w swoich mediach społecznościowych. A wiadomo, że nie ma lepszej promocji, niż rekomendacje idoli tłumów. Teraz Vinyl jest już samodzielnym, świadomym artystą, ale kto wie, jak by to się wszystko potoczyło, gdyby nie uśmiech losu.

10/10

Zostaw komentarz

*

code