Skip to content
18 paź / Wojtek

Justin Nozuka – „CHlLORINE” [RECENZJA]

Justin Nozuka jest artystycznie aktywny od dawno, bo „CHLORINE” to jego szósty album. Jeśli jeszcze dodamy do tego 7 EP-ek i dorobek jako aktor filmowy, to nie jest tak źle. Można się jedynie zdziwić, że artysta, który swój debiutancki krążek wydał 17 lat temu, ciągle jest muzykiem niszowym.

www.youtube.com/watch?v=9i72D1XbX_8

Ten krótki, 22-minutowy materiał został podzielony na dwie części. W pierwszej rządzą ballady, zwłaszcza piękna „ORANGE LAMPSHADE” i ozdoba albumu, piosenka tytułowa. W części drugiej jest nieco szybciej. Tu uwagę zwraca radosna „PARANOID”, albo refleksyjna,  utrzymana w klimacie pierwszej części „THIS DREAM” – tutaj zachwyca pięknie rozwijająca się dramaturgia – od akustycznej, z samą gitarą, do powoli pojawiających się smaczków: a to delikatna trąbka, a to klimatyczny damski głos drugiego planu.

www.youtube.com/watch?v=WlVD3trMqds

Justin Nozuka na pewno jest artystą, który umie pisać dobre piosenki, ale być może problemem jest rozpoznawalność, bo jego sposób śpiewania niczym szczególnym się nie wyróżnia, mieści się w obszernym worku wokalistów nadużywających falsetów. Dla mnie na pewno jest to artysta, po którego płyty sięgam z przyjemnością.

9/10
Zostaw komentarz