Skip to content
16 gru / Wojtek

Kasperczyk – „WSZYSCY JESTEŚMY KASPERCZYK” [RECENZJA]

Poprzedni album braci Kasperczyk zwracał uwagę. Głównie śmiałością poruszania się w obszarach, z których szybko można wypaść do stref niebezpiecznych. I zresztą w dwóch piosenkach tak właśnie było. Teraz artyści wydają się dużo bardzo świadomi, jakby okres ząbkowania mieli za sobą.

Najbardziej podobają mi się teksty, w każdym z nich jest coś ciekawego, jak choćby w „Polskim busie”, albo w „Nic nie jest na zawsze”. Umiejętność obserwowania świata, zwłaszcza tego najbliższego, to dar, który nie jest dany wszystkim opisywaczom codzienności. Gorzej jest w warstwie muzycznej, bo tu jakby czas się zatrzymał, jesteśmy w klimatach sprzed wielu lat. Szkoda utworu „Mamy milion”, bo to pewnie będzie przebój, ale taki z gatunku populistycznych. Dużo bardziej wolę utwory, w których muzycznie nie jest zbyt świeżo, ale już nie tak banalnie, a w połączeniu z ciekawym tekstem powstaje coś wyróżniającego się – tak jest w utworze „MOJA WINA”. Nieźle jest też, pewnie dzięki udziałowi Darii Zawiałow, w „Gdzie trafia miłość, gdy umiera”.

To już czwarty album braci Kasperczyk. Obaj jeszcze przed 30-ką, ciągle uważani za młodych i obiecujących. Ten album w końcu pokazuje wyraźny artystyczny kręgosłup, i mimo, że to zdecydowanie nie moja bajka, to nie można artystom odmówić klasy. Na pewno dużo bardziej wolę takich, wyrazistych artystów, niż panie piosenkareczki, którym coś się wydaje, albo buńczucznych chłopców udających raperów.

7/10      
Zostaw komentarz