Skip to content
30 gru / admin

Kleszcz – „Nie ma płyta” [RECENZJA]

Kleszcz solowy i ten, którego znamy z niezłej płyty „ARKanoid” nagranej rok temu z Abradabem i Rahimem to zupełnie inny artysta. Zresztą teraz, wydając album „Nie ma płyta”,  sam wprost informuje, że ma dwie osobowości, stąd pewnie okładka z dwiema twarzami, ale też sam nieco przewrotny tytuł, chociaż tutaj można już się zastanawiać nad jego znaczeniem. Oczywiście jeśli ktoś ma taką potrzebę. Ja jej nie mam, bo album mnie niestety rozczarował. Głównie pomieszaniem poziomu utworów.

Początek jest niezły, chociaż już „Biel mej duszy” zdradza ciągoty do stylistyki powiedzmy komercyjnej. Ale potem jest gorzej – „Lampa Alladyna” z udziałem Kamila Bednarka może zainteresować stacje radiowe, ale to raczej koszmarek, podobnie jak „Straszak sam” gdzie AdMa ciągnie utwór mocno w dół, że nawet udział Abradaba nie pomógł. Interesująco robi się w „Demonie”, ale chyba zabrakło tu demonizmu.

Kleszcz zaprosił do albumu wielu gości i to oni właśnie wprowadzają największy zamęt. Dużo lepiej jest w warstwie muzycznej, za którą wzięli się producenci: VV, Doon, Gumbas, Jordanino, Culten i DiNO. Jeśli mowa o gościach, to jednak największym zaskoczeniem jest udział Pauliny Sykut-Jeżyny, postaci znanej z prowadzenia programów telewizyjnych. Jej udział w aż trzech utworach jest dla mnie największą zagadką, bo wokalnie jest jednak bardzo banalnie, a  słuchając „Niebo istnieje” można odnieść wrażenie, że to piosenka wyjęta z programu dla dzieci.  I kiedy wydaje się, że nareszcie posłuchamy czegoś interesującego w „Jestem tu”, bo zaczyna się bardzo obiecująco, nagle Kleszcz sprowadza nas do parteru swoją polszczyzną: „wstałem lewom nogom, jestem tom łajbom zaplątaną nie wiem dokąd”. Aż szkoda niezłej muzyki Doona I Gumbasa.

Po tę płytę sięgnąłem z ciekawości, teraz już wiem, że będzie musiało się wydarzyć coś bardzo spektakularnego, abym zainteresował się nowym materiałem Kleszcza.

6/10

 

Zostaw komentarz

*

code