Skip to content
25 mar / admin

Krzysztof Napiórkowski swoim „CV” zapisuje się do pierwszego rzędu. [RECENZJA]

I co z tego, że to już ósmy album artysty, skoro ten jest  ciągle wykonawcą jedynie dla wtajemniczonych. Najnowszy krążek to 11 piosenek z udziałem wybitnych instrumentalistów mocno związanych z jazzem. Już samo wymienienie nazwisk pokazuje, że uczestniczymy w czymś interesującym: Marek Napiórkowski, Robert Majewski, Maciej Sikała, Mateusz Pliniewicz, Robert Kubiszyn i  Paweł Dobrowolski. I może też imponować nagranie całego materiału na tzw. setkę, czyli wszystko od razu, bez kombinowania i poprawiania dowolnych fragmentów. Także jakość nagrań imponuje, bo pewnie nie każdy realizator zgodziłby się na tak śmiały pomysł, bo kto jak kto, ale Leszek Kamiński, jeden z bardziej doświadczonych polskich producentów, mógł sobie na ten szalony pomysł pozwolić. Ta gwarancja jakości współpracowników się przydała, powstał bardzo interesujący album.

Napiórkowski napisał niezłe piosenki, które dzięki świetnej realizacji brzmią szlachetnie. Kiedy trzeba jest lirycznie, jak w spinających album „CV” i „Oto moja pieśń”, ale przeważają momenty luźniejsze, m.in.: „Telefony” i „Dziś jest ten dzień”. Te dwie piosenki mogłyby być przebojami, chociaż właściwie każdy utwór z albumu mógłby stać się popularny. No właśnie…

Słuchając tego albumu przypominamy sobie najlepsze czasy Grzegorza Turnaua. Co prawda u Napiórkowskiego nie ma tak nośnych piosenek, ale przecież to tylko kwestia odpowiedniej promocji. Turnau miał szczęście współpracować z dobrymi tekściarzami, którzy napisali kilka przebojowych linijek, ponadto kompozytorsko był też bardziej uniwersalny, umiejąc  skomponować dobrą muzykę zarówno do liryki, jak też tekstów dowcipnych. Napiórkowski stawia na łagodność. Ale teraz, kiedy Grzegorz Turnau już dawno nie nagrał niczego nowego, ta płyta może być dobrym zamiennikiem. Chociaż nie, Napiórkowski nie musi nikogo zastępować, śmiało kroczy swoją artystyczną drogą, a tym albumem potwierdza, że jest godny pierwszego rzędu w polskiej muzyce.

8/10

Zostaw komentarz

*

code