Skip to content
30 paź / Wojtek

Kto tu ma(m) talent?

W drugim odcinku Mam Talent na żywo znowu były muzyczne niespodzianki. A raczej zaskoczenia, bo miłe niespodzianki w tym programie zdarzają się rzadko.

Tutaj bardziej zastanowił bym się nad prawidłowością selekcji zawodników, bo wokaliści zdominowali ten program. I to zupełnie niesłusznie. Na szczęście w tej edycji występów muzycznych, czyli głównie popisów karaoke jest mniej niż w poprzednich edycjach, ale wciąż mam wrażenie, że zabierają one miejsca ludziom z prawdziwym, często bardzo unikatowym,  talentem.

Agata Dziarmagowska, sympatyczna 16-latka, to pewnie materiał na niezła wokalistkę. Ale na razie tylko materiał. Bartek Grzanek awansował do finału głównie dzięki egzaltacji jurorek. Jego występ był ok. I to wszystko co mogę o tym wokaliście powiedzieć. Na razie nic szczególnego, ale potencjał chyba jest.

Największą muzyczną sensacją tego odcinka był kwartet smyczkowy Red Heels. To co powiedzieli jurorzy na temat ich występu odebrało mi mowę. Okazuje się, że ta trójka ekspertów na etapie castingowym oceniała zespół wysoko i spodziewała się czegoś interesującego. Ciekawe skąd te apetyty, może byli u wróżki, bo po występie castingowym tego zespołu nie można się było spodziewać niczego dobrego. Zresztą pisałem o tym jakieś miesiąc temu, więc ja nie byłem w ogóle zdziwiony, że dziewczyny był gastronomiczne, bo dokładnie tak samo kiepskie były wcześniej. Przy tej okazji jeszcze jedna kwestia: jak wykształcone, obracające się w odpowiednich środowiskach panie muzyk mogą sobie pozwolić na bardzo słabe występy? Zwłaszcza, że same się przyznają do współpracy z zawodowym aranżerem. Niebywałe.

Tak jak ostatnio, bohaterem odcinka był gość, czyli uczestnik jednej z poprzednich edycji. Kamil Bednarek idzie przecinakiem! Jednak problemy foniatryczne ma cały czas, nawet kiedy mówi.

I tym miłym akcentem…..

Zostaw komentarz

*

code