Kubi Producent – „Jezu Chryste, Kubi” [RECENZJA]
Kiedy debiutował jako producent Bedoesa miał 16 lat. Był objawieniem i nadzieją. Dziś, po 10 latach, jest doświadczonym artystą, ale nie jest już ani niespodzianką, ani kimś, na czyje produkcje czeka się z drżeniem serca. I jedynie hasło wymyślone przez Bedoesa stało się elementem rozpoznawczym każdego albumu Kubiego. I tylko to. Niestety. Teraz to hasło: „Jezu Chryste, Kubi” stało się tytułem trzeciego albumu.
Jak zwykle u tego artysty, jego projekty solowe są o niczym, bo ani muzycznie, ani tekstowo nic ciekawego się nie dzieje. I gdyby nie ostatni utwór, to wysłuchanie tego albumu byłoby czasem kompletnie straconym. No właśnie, „Niekończący zły sen”, w którym Sobel tworzy coś więcej niż utwór do posłuchania, to być może wskazówka, aby Kubi Producent zaczął pisać piosenki.
6/10








