Skip to content
14 kwi / Wojtek

Leon Thomas – „Mutt” [RECENZJA]

Leon Thomas jest artystą niezwykłym, mimo że „Mutt” to jego drugi album. Dopiero drugi, a kolejna nagroda Grammy w kategorii R&B to spore wyróżnienie, zwłaszcza, że konkurencja była mocna. Rok wcześniej Leon Thomas zdobył statuetką dla najlepszego młodego artysty, a jeszcze wcześniej za piosenkę, którą na swojej płycie wydała SZA.

Leon Thomas to człowiek orkiestra – wystąpił w kilku filmach, kilkunastu serialach i 3 topowych musicalach na Broadwayu. Do tego tworzy muzykę dla śmietanki amerykańskiej sceny, że wymienię tylko niektóre nazwiska: Ariana Grande, Chris Brown, Post Malone, Kehlani, Giveon, Babyface, Coco Jones. I to wszystko w wieku 33 lat!

Jeśli Thomas znajdzie czas na nagranie swojego materiału pod własnym nazwiskiem, to cały czas skupia się na tworzeniu muzyki, przy tym wyraźnie pokazuje, że skupia się na efekcie końcowym, a nie samym utworze, jego konstrukcji i przesłaniu. Tu liczy się produkcja, głos jest często wzmacniany elektroniką, a wspomagany wokalnymi gośćmi i to nie byle jakimi. Tu m. in.: Masego, Baby Rose i raperzy: Wale, Freddie Gibbs i Ty Dolla $ign. Z tych duetów wychodzi dużo dobrego, a przy tym jest różnorodnie i interesująco, najbardziej w „Lucid Dreams”, głównie za sprawą gościa właśnie.

Piosenek na tej płycie jest 14. I pewnie dzięki gościom płyta spotkała się z tak dobrym przyjęciem, bo wśród nominowanych albumów w tej kategorii byli moi faworyci: Giveon, Coco Jones i Ledisi. Kiedy jednak uważniej wsłuchamy się w ten materiał, to odkryjemy, że wyznacznikiem klasy są piosenki solowe, nagrane z dbałością o każdy element, od samego utworu, przez przemyślane aranżacje  i rzetelne realizacje. Uwagę zwracają zwłaszcza: „Answer Your Phone” i „I do”, a  ozdobą jest „Mutt”. Nic dziwnego, że ta piosenka dała tytuł całemu albumowi.

9/10  
Zostaw komentarz