Skip to content
7 sty / Wojtek

Mam Talent A.D. 2014

Program „Mam Talent” od początku swojego antenowego życia w Polsce ewaluuje. Początkowo była to jedyna szansa zainstnienia dla wokalistów. Bywało przecież tak, że ci właśnie stanowili zdecydowaną większość stawki finałowej. Później, kiedy powstały programy konkurencyjne, występy muzyczne w tym show nie były już tak liczne. Ostatnia odsłona programu, czyli Mam Talent 2014 pokazuje, że mimo wszystko program w dalszym ciągu przyciąga muzyków. Zastanawia mnie jedynie dlaczego ambitny wykonawca wybiera program, w którym konfrontuje się z akrobatami i magikami, zamiast stanąć do równej walki z podobnym do siebie wokalistą lub zespołem?

W ubiegłorocznym sezonie występów wokalnych i instrumentalnych było tradycyjnie dużo, a zachwyt jurorów i nieuzasadniona egzaltacja niczym nie ustępowały „ochom i achom” z poprzednich edycji. Poziom występujących nie ma tu najmniejszego znaczenia 👿 . Oglądając wszystkie występy muzyczne półfinałów za jednym razem zmniejsza się sobie ryzyko bólu estetycznego – na zasadzie „raz, a dobrze”.  Konstruując sobie jednak taki koncert jeszcze bardziej uwidacznia się miernota występujących.

W pierwszym i drugim odcinku muzycznie nie było nic ciekawego, aczkolwiek zainteresował mnie znany już z innego show Mateusz Guzowski. Jego występ nie był powalający, ale w finale…..Ale o tym za chwilę:-) Za to już odcinek nr 3. pokazał kilka ciekawostek. Pojawił się w nim bardzo słaby Adrian Makar, który wygrywając odcinek zapewnił sobie awans do finału. I tu zacząło się nieszczęście, do którego jeszcze wrócimy. Zainteresowała mnie Isabell Otrębus – Larsson. Ta wokalistka, jako jedyna wykonawczyni coverów w tej edycji była w stanie zasygnalizować indywidualność. Sądzę, że o tej dziewczynie jeszcze usłyszymy. Najbardziej jednak podobał mi się Michał Szuba, bardzo zdolny i muzykalny gitarzysta.

Odcinek nr 4. to objawienie całęj edycji – formacja F.O.U.R.S Collective. Ten występ był jednak za ambitny dla głosujących widzów. Dla jurorów zapewne też :mrgreen:

Ostatni odcinek półfinałowy to świetny występ Śpiewak Grotesgue. To zdecydowanie nie jest propozycja do tego programu. Trudno tu mówić o konkretnej stylistyce i wysokim poziomie artystycznym. Występ zwrócił moją uwagę śmiałością i swiadomością wykonawczą. Spodziewam się że cały koncert tego wykonawcy to osobliwy spektakl, w którym muzyka nie jest najważniejszym elementem.

No i pozostał nam finał rywalizacji, czyli najbardziej zaskakujące rozstrzygnięcie w historii. Bo jak można nazwać sytuację, w której startuje 3 raczej przypadkowych wokalistów, a wygrywa ten najsłabszy? Zwycięstwo Adriana Makara to pewnie także zaskoczenia dla producenta, który wystawił chłopaka na samym początku odcinka. Nie od dziś wiadomo, że faworytów ustawia się w końcówce, a rozpoczynanie programu przeznaczone jest dla tych nierokujących. Tym razem nawet reżyser nie przewidział, że element z cyklu „urzekła mnie twoja historia” będzie silniejszy od walorów artystycznych. Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że Adrian wygrał z litości. No coż, jaki program, taki rezultat :oops:. Na tym etapie jedynie interesujący był Mateusz Guzowski, który prezentując autorski materiał zasygnalizował niezły potencjał. Szkoda tylko, że tak wielu początkujących wykonawców tworzy w języku angielskim. Chyba nigdy tego nie zrozumiem. Mimo wszystko życzę Mateuszowi, aby ktoś na niego zwrócił uwagę i pomógł mu. Chyba warto.

A podsumowując muzyczną rywalizację w Mam talent A.D. 2014, to właściwie jedynym określonym artystycznie i gotowym na profesjonalną scenę jest F.O.U.R.S Collective. To jedna z lepszych propozycji wszystkich talent show w Polsce. Mam niestety  świadomość, że to propozycja nie na masową scenę, a raczej dla takich zboczeńców muzycznych jak ja 😆

Zostaw komentarz

*

code