Skip to content
17 wrz / Wojtek

Mam Talent – nowy sezon skandali

W ostatnim odcinku doszło do dwóch sporych zaskoczeń muzycznych. Ciekawe, bo to dopiero etap castinowy, a już takie jaja.

Niespodzianka nr 1.

http://mamtalent.tvn.pl/wideo/wszystkie-kategorie,1,1/nerwy-i-lzy-red-heels-zagraja-bez-wokalistki,474217.html

Cały występ zespołu był kiepski. Najgorszy był kwartet smyczkowy, zrówno to co grały (nienajlepszy aranż), jak i to w jaki sposób te panie grały. Na tle wiolinistek wokalistka była najlepsza, chociaż nie bardzo rozumiejąca co spiewa. Dlatego opinia jury powaliła mnie kompletnie. Ale coż, przciętny człowiek jakoś tak ma, że ma ogromny szacunek do ludzi grających na nierozrywkoych instrumentach. Nawet kiedy grają nienajlepiej. Dlaczego tak jest? Nie mam bladego pojęcia – nazywam to kompleksem Rubika.

Przy tej okazji rodzi się pytanie o etykę zespołową i zbiorowe ponoszenie odpowiedzialności. To nie był pierwszy przypadek, kiedy jury usuwa kogoś z zespołu. Wcześniej zawsze było tak, że z zespołu wyciągano wokalistę i robiono z niego solistę. Przy  takich zabiegach zawsze mam zagwozdkę – czy w ogóle jest w porządku składanie takich propozycji? Jednak w tym przypadku, kiedy wyrzuca się wokalistkę, a reszta zespołu się na to zgadza, nie mogę tego zrozumieć. Przecież te dziewczyny są wykształcone muzycznie, powinny więc wiedzieć co i jak chcą wykonać. Jeśli decydują się na wokalistkę, to pewnie dlatego, że taką opracowały strategię występu. Przecież mogłyby wystąpić jako kwartet smyczkowy! Jeśli więc na coś się zdecydowały, to powinny bronić swojej koncepcji. Widać niestety, że parcie na szkło jest silniejsze od zdrowego rozsądku i czystej ludzkiej uczciwości!!!

Niespodzianka nr 2.

http://mamtalent.tvn.pl/wideo/wszystkie-kategorie,1,1/jej-wokal-poroznil-jurorow,475171.html

Wokalistów w tym programie jest zawsze sporo. Jedni lepsi, inni gorsi – tych drugich zdecydowanie więcej.  Ania, tym co pokazała w programie, raczej mieści się w tej drugiej, słabszej grupie. Jej wykonanie nie jest nawet poprawne. A już piosenka zaśpiewana a cappella jest nieporozumieniem. Dziwię się, że Agnieszka Chylińska, niezła i doświadczona wokalista, dała się nabrać. Wracając do piosenki zespołu Earth, Wind&Fire – to kultowa piosenka, mająca specyficzne miejsce w historii muzyku rozrywkowej, więc należy jej się szacunek wykonawczy. 30 lat temu zaśpiewała ją Grażyna Łobaszewska w duecie z Piotrem Szulcem i to było coś! Ale to było w czasie kiedy Ania się rodziła, więc dziś należałoby zaśpiewać to nowocześniej, a wokalistka nawet nie zbliżyła się do pani Grażyny. I tak na marginesie – pani Łobaszewska zaśpiewała piosenkę, kiedy nie mieliśmy jeszcze tak łatwego dostępu do muzyki zachodu, tak więc jej wersja była dla nas powiewem czegoś nowego. Dzisiaj, kiedy ktoś bierze się za tę piosenkę, powinien wiedzieć o czym ona jest. Piosenka Fantasy (oryginalny tytuł utworu) jest zupełnie o czymś innym, niż w polskiej wersji, nie mówiąc o tym, że ten tekst najwyższych lotów nie jest. Jakże spektakularny byłby występ świadomej artystki, która śpiewa tę piosenkę także po polsku, ale z nowym, dobrym literacko i wiernym pierwowzorowi tekstem.

Ciekawe, co tak naprawdę dzieje się na castingach, bo to co widzimy w TVN, to tylko skromny fragment.  Dodam, że skupiam się wyłącznie na popisach muzycznych. Można się tylko domyślać, że podobnych kwiatków jest więcej:-)

Zostaw komentarz

*

code