Mariusz Obijalski – „Terapia” [RECENZJA]
Na ten album trafiam przypadkowo, rok po jego wydaniu albumu. I jestem zdziwiony, że wcześniej o nim nie słyszałem, bo Mariusz Obijalski to artysta z dużym dorobkiem kompozytorskim. Teraz muzyk po raz pierwszy pokazuje się jako artysta kompletny, twórca i wykonawca.
Obijalski nie musi udowadniać, że zna się na muzyce, jego kompozycje to zawsze dowód wysokich kompetencji, a album nagrany z Moniką Bożym dla uczczenia rocznicy Powstania Warszawskiego to do dziś dla mnie jedna z ważniejszych polskich płyt. Teraz artysta porywa się no coś odważnego, bo nagranie materiału autorskiego i wystąpienie w roli wokalisty to zupełnie coś nowego. Do współtworzenia niektórych tekstów zaprosił wybitnych fachowców, bo zarówno Radek Łukasiewicz, jak i Karolina Kozak to wyjątkowe umiejętności wniknięcia w duszę wykonawcy, jak choćby w piosence „Nie gadamy”.
„Terapia” to w większości utwory autorskie. Uwagę zwracają te, w których artysta nie boi się tematów odważnych, autobiograficznych, jak w „Psychopaci mają łatwiej” i „Spowiedzi”. I nawet jeśli nie do końca został wykorzystany potencjał piosenek, to i tak są godne uwagi. A najciekawsza jest motywacja artysty do wydania tego materiału. W jednym z wywiadów dowiadujemy się, że nagrywając materiały demo swoich licznych projektów, z oszczędności czasu sam wykonywał partie wokalne. Później, kiedy powstały już wersja ostateczne z udziałem profesjonalnych wokalistów, autor był nieco rozczarowany. I tak coraz bardziej dojrzewał pomysł, aby zacząć śpiewać samemu. I dobrze się stało, bo „Terapia” to bardzo interesujący album.
8/10








