Skip to content
24 mar / Wojtek

MBTM – coś się popsuło?

W drugim odcinku Must Be The Music było tak dobrze, że zastanawiam się, czy coś się komuś nie popsuło? To samo pytanie zadawali sobie znajomi, którzy ze mną oglądali program. Nauczeni doświadczeniem, że oglądając tego typu konkursy ciągle słyszą moje komentarze w stylu: słabe, cienkie, beznadzieja, nagle nie mogą uwierzyć, że co chwilę ktoś mi się podoba. Więc wniosek może być jeden – to chyba ja się popsułem 😮

Zaczęło się nieźle – 2 zespoły prezentujące przyzwoity poziom. Białoruska kapela Postany jest tu najlepszym reprezentantem zespołów zza wschodniej granicy, które coraz cześciej odwiedzają ten program i coraz częściej nadają całemu show specjalnego kolorytu. Imponują mi takie poszukujące kapele, gdzie trudno jest zdecydować do jakiego muzycznegp świata należą. A jeszcze bardziej imponują mi, gdy grają własny, interesujący materiał. Ciekawy był także występ People of the Haze. Fajnie gdy cover jest zagrany interesująco i z klasą. Brawo!

Pozostając przy zespołach osobno muszę napisać o duecie Oho!Koko. Już ich występ w jednej z wcześniejszych edycji programu zwrócił uwagę, teraz jest jeszcze lepiej i dojrzalej. To może być ciekawa pozycja na naszym rynku. Pozostaje jedynie trzymać kciuki 😉 Bardzo jestem ciekaw jak duet zabrzmi po polsku, bo na razie występuje wyłącznie z repertuarem anglojęzycznym.

Ten odcinek był także wyjątkowy pod względem sporego rozrzutu stylistycznego i wiekowego interesujących wykonawców. Bo o to pierwszy raz w tym programie i chyba pierwszy raz w ogóle podoba mi się śpiewające dziecko. Natalia Wawrzyńczyk ma w swoim śpiewaniu wszystko to, co pozwala mi na jej spokojnie słuchanie – przede wszystkim natutalność! Tutaj nie ma stylizowania się na jakąś znaną gwiazdę, nie ma udawania dorosłej. I uwaga: dziewczynka śpiewa swoją naturalną barwą, a to dzisiaj niestety bardzo rzadkie! Żeby tylko nie zmarnować tego talentu, bo można to zrobić bardzo łatwo i szybko. Życzę Natalii aby nie wpadła w niepowołane ręce. 😉 Podobał mi się także Włodzimierz Buczel, który pokazał młodym wykonawcom, że do zaistnienia na scenie potrzebna jest osobowość! I tę pan Włodzimierz niewątpliwie ma, a w dodatku posiada jeszcze nieprzeciętną muzykalność, co wyróżnia go z tłumu. Nawet, gdy śpiewa tak oklepany hit jak „What a Wonderful World”.

Odcinek zakończyła świetna Roxana Tutaj. Jej wykonanie, ale też skromność i naturalność przywracają wiarę, że można jeszcze porządnie i interesująco śpiewać. I to wszystko w anturażu „z marszu”, jak najzwyklejszy naturszczyk. A przeciez Roxana debiutanktą nie jest. A no właśnie, nie ważne jaką masz przeszłość, tylko to co pokazujesz tu i teraz. A doświadczenie jest po to, aby z niego korzystać. Roxana robi to znakomicie. I tak jak nie lubię wykonań kowerów w wersji karaoke, tak tutaj niestety muszę się poddać. Mimo wszystko chciałoby się usłyszeć co wokalistka ma do powiedzenia w repertuarze premierowym. Moja intuicja podpowiada, że będzie to dosyć szybko i że będzie nieźle. Czego oczywiście Roxanie życzę 😉

 

 

 

Jeden komentarz

zostaw komentarz
  1. Roxana / 24 mar 2015

    Niezwykle mi miło, czytać takie słowa! Dzięki!
    Ściskam, całuję

Zostaw komentarz

*

code