Skip to content
30 paź / Wojtek

MBTM – jeszcze większa chwila prawdy

Drugi półfinałowy odcinek Must Be the Music także był dla wykonawców potwierdzeniem ich klasy.  Albo jej braku niestety. Na szczęście nie było tak źle.  Znowu nie zawiedli mnie moi faworyci; byli jeszcze lepsi niż na castingu 😉

Zaczęło się świetnie – występ kapeli Roots Rockets udowodnił, że są w Polsce wzorce, które mogą ukształtować świetnych muzyków. To była kolejna niezła piosenka tego zespołu. Ponownie świetnie zaaranżowana i wykonana. Brawo!

Następny interesujący wykonawca to małoletni raper, Paweł Rząsa. Jego propozycje są za każdym razem nie do końca profesjonalne, jednak na tyle świeże i przekonujące, że warto to nazwisko zapamiętać. Najbardziej cieszę się, ze dzięki MBTM mogliśmy już we wszystkich edycjach poznać kilku naprawdę interesujących wykonawców tego gatunku. To prawdopodobnie jedyna okazja, żeby dowiedzieć się o wielkim potencjale,  jaki mamy w naszym kraju. Wszak rap to kwintesencja muzyki przełomu milenijnego.

Świetny był też zespół Be My. Nic dziwnego, że jurorzy i widownia byli jednomyślni, bo to będzie poważny kandydat do zwycięstwa w programie.

Największą, miłą niespodzianką tego odcinka było głosowanie widzów, którzy w pierwszej trójce umieścili wszystkich moich ulubieńców. Takie zaskoczenia lubię, zwłaszcza w porównaniu z poprzednim półfinałem, w którym zwyciężyła wokalistka z niewątpliwym talentem, ale jeszcze nie tak interesująca, aby biegać na jej koncerty. Tym razem największa liczba głosów na Be My daje nadzieję, że nawet masowa publiczność potrafi mieć dobry smak 😉

Zostaw komentarz

*

code