Skip to content
8 kw. / Wojtek

MBTM – klęska urodzaju?

Po poprzednim odcinku pisałem, że poziom był zadziwiająco wysoki, jednak po odcinku ostatnim muszę to odwołać, bo to co Must Be the Music pokazał w minioną niedzielę to już absolutna rewelacja. Dotychczas w jednym odcinku castingowym podobało mi się 2-3 wykonawców, w porywach nawet 5, ale żeby od razu 8 interesujących wykonań? 🙄

Ten odcinek obfitował w świetne zespoły grające swoje utwory. Najpierw Chaotic Pieces. Lekko ekscentrycznie, z tajemnicą, ale przede wszystkim rasowo i szlachetnie. Takie granie lubimy 😉

Świetnych, gotowych na profesjonalną sceną zespołów było jeszcze kilka. Najpierw Roots Rockets. Ich występ, mimo podobieńtwa wokalisty do innych wykonawców, to profesjonalizm i świadomość po co jest się na scenie. Mam nadzieję, że ich powtórny udział w programie nareszcie pomoże w szerszym zaistnieniu. Zresztą porównując ten występ z poprzednim (w jednej w wcześniejszych edycji programu) widać wspaniały progres :lol:. Podobał mi się także zespół Black Radio. Aż trudno uwierzyć, że w tak młodym zespole jest tyle wyrafinowania i profesjonalizmu. Coś mi się wydaje, że ich jeszcze nie raz usłyszę.

Dopełniając obraz silnej reprezentacji kapel muszę wyróżnić StemLove. Ich wykonanie covera świadczy o wysokim zaawansowaniu i gotowości do zaatakowania profesjonalnej sceny, zwłaszcza że granie funky to u nas wyższa szkoła jazdy. Dla słuchaczy chyba też 😳

Ten odcinek to także wysyp niezłych wokalistek. Tutaj niestety nie było tak dobrze, jak w przypadku zespołów. Najczęstszą bolączką ludzi śpiewających jest absolutny brak świadomości. Tutaj nie wystarczą dobre warunki wokalne, bo to zaledwie dobrze skonstruowany instrument, który nawet w rękach sprawnego technicznie muzyka nie robi większego wrażenia. Ostateczny, dobry efekt to repertuar i sposób w jaki się na tym instrumencie gra. Ano właśnie. Takim świetnym instrumentalistą był w tym koncercie Marcin Patrzałek. Jeśli dziś w tak dojrzały sposób gra nastolatek, to tylko należy spodziewać się, że za kilka lat będziemy mieli w Polsce wybitnego wirtuoza gitary :lol:. A wracając do wokalistek, to tutaj poradziły sobie jedynie 2: Ala Hi i Lena Czechowicz. Obu dziewczynom, za sprawą własnego akompaniamentu, udało się uciec od wizerunku wokalistki karaoke. Ala ujmuje swoją świeżością i sympatyczną nieporadnością; całości jednak to wszystko ma swój urok. Z kolei Lena pokazuje określoną świadomość wykonawczą, a jej sprawnośc techniczna jest tylko drogą do realizaji tej świadomości. Brawo!

Ten odcinek swoim pzoiomom wyróżnił się. W całej historii programu nie było chyba jeszcze tak silnej obsady jednego odcinka castingowego. Wydaje mi się,  że nawet żaden z półfinałów poprzednich ośmiu edycji nie pokazał takiej ilości znakomitych wykonawców. Czekam więc na kolejne występy moich faworytów 😉

Zostaw komentarz

*

code