Skip to content
24 wrz / Wojtek

MbtM – zapachniało finałem

W tym programie jest na zmianę – przeciętne odcinki przeplatane są bardzo dobrymi. Po pierwszym i trzecim średnim zafundowano nam bardzo ciekawy odcinek nr 2. Ale, jeśli tamten odcinek nazwałem klęską urodzaju, to jak określić ten ostatni. Super klęska?  🙄 Dlaczego tak się stało? Albo producent powyjmował z wszystkich castingów najciekawsze propozycje i wstawił do jednego odcinka, albo poziom tego programu jest już tak wysoki, że nie ma co kombinować. Wydaje mi się, że ta druga opcja jest bardzo możliwa.

W ostatnim odcinku trudno jest wyróżniać po kolei wszystkich interesujących wykonawców, bo „pogodził” ich nastoletni gitarzysta. Jakub Kusior udowodnił, że dobre wzorce muszą kiedyś zaprocentować. Tutaj efekty porządnej edukacji muzycznej nastąpił bardzo szybko. Ciekawostką jest, że we wszystkich edycjach tego programu pojawiło się już kilku znakomitych bardzo młodych gitarzystów. Czyżby to była nasza polska specjalność?

 Ciekawe były też zespoły. Studio Sztama pokazuje inny odcień rapu – radosny i bardziej muzyczny. Dollar Brother zachwyca swoją wersją pieśni łemkowskiej, Pora Wiatru „uczy” wielu artystów jak można zagrać cover. Może samo wykonanie nie jest szczególnie zachwycające, jednak koncepcja zagrania przeboju ACDC w innej konwencji pokazuje dojrzałość artystyczną. Podobał mi się też zespół Kaboom, który bez żadnego mizdrzenia się i silenia na sztuczne nowatorstwo zagrał cover. Ciekawie też zaprezentował się Filip Rychcik. Fakt, że wokalista wykonuje znany utwór z towarzyszeniem żywego akompaniamentu świadczy o świadomości wykonawczej. Jego propozycja była bardzo interesująca i nawet nie bardzo przeszkadzał mi nie do końca udany akompaniament.

Ok. Było więc ciekawie i zaskakująco. Jednak prawdziwa rewelacja pojawiła się w momencie występu kapeli Shata Qs. Tak świetnego zespołu jaż dawno nie słyszałem w żadnym polskim talent show. Tu nareszcie mieliśmy do czynienia z muzyką z najwyższej gałęzi: dobra kompozycja, interesująco zaśpiewana, genialnie zaaranżowana i zagrana.

Po tym występie miałem wrażenie, że wszystko to co było przed nim było jedynie niezłym wstępem do prawdziwej sztuki. Na szczęście w tym odcinku support był bardzo udany. Właściwie trudno przewidywać co się jeszcze wydarzy na etapie castingowym, bo nie wiadomo jakie niespodzianki przygotował nam producent. Jedno jest pewne – SHATA QS jest bardzo poważnym kandydatem do wygrania tego programu.

Zostaw komentarz

*

code