Skip to content
11 mar / Wojtek

Mikromusic – „Nie umiem tańczyć” [RECENZJA]

Zespół, który nigdy nie grał repertuaru przyciągającego tłumy ciągle ma się świetnie. W swoim 23-letnie życiu albumy nagrywał regularnie, ale niespiesznie, z najdłuższą, 5-letnią  przerwą od ostatniego krążka. Słuchając „Nie umiem tańczyć” czujemy, że ta przerwa bardzo się przydała – jest świeżo i atrakcyjnie, szkoda więc, że Natalia Grosiak podcina gałąź, na której siedzi.

www.youtube.com/watch?v=_hlA_K7OzuY

Już przy poprzednim albumie pisałem, że Natalia Grosiak do swojego repertuaru wprowadziła zupełnie nową dla siebie manierę śpiewania z falbankami. Być może uległa modzie, bo w ten sposób śpiewa teraz wielu polskich wokalistów, zwłaszcza pań. Nietrafianie w dźwięki, dodawanie do linii melodycznej niezaplanowanych ozdobników to koszmar, który tak mocno się w wokalistce zakorzenił, że otwierającego album „Już nic, już nikt” nie da się słuchać. I szkoda, że ten utwór wybrano na pierwszy, bo potem już tak źle nie jest.

„Nie mogę tańczyć” to przede wszystkim dobre piosenki. Można tu wyodrębnić dwa nurty. Pierwszy to utwory artystyczne, z pięknym duetem z Dawidem Tyszkowskim we „Wronach”. Tutaj wszystko jest dobre: muzyka i tekst, wokaliści, świetna aranżacja. Jeszcze ciekawsza, dla mnie najlepsza w tym materiale jest „Chyba najlepszy dzień”. Drugi nurt to piosenki z przymrużeniem oka, a w tych zespół czuł się zawsze bardzo dobrze. Tutaj rozpoczyna się od piosenki tytułowej, dalej jest dowcipna „Marianno” i napisana i wykonana najbardziej wprost „Wkurzasz mnie”. Coś mi się wydaje, że te piosenki będą ozdobą koncertów.

www.youtube.com/watch?v=GMQSFdPP5is

Najnowszy krążek Mikromusic to powrót do najlepszych czasów zespołu. Szkoda,  że swoim niechlujnym śpiewaniem Natalia Grosiak nie pozwala temu albumowi błyszczeć pełnym blaskiem.

8/10
Zostaw komentarz