Skip to content
29 lip / Wojtek

Moje 5 minut – Alicja Janosz

„Szansa na sukces”, Idol”, „Mam talent”, „Voice of Poland”, „-X-Factor”, „Must be the music” ……czyli co najmniej 6 możliwości na medialne zaistnienie. Co ciekawe, wielu młodych wokalistów bierze udział w kilku z tych programów, a pewnie są tacy niestrudzeni, którzy byli w każdym z nich. Jak pokazuje życie te programy, wbrew pozorom, nie są po to by wyłaniać, a potem szlifować talenty. Tu niestety chodzi o produkcję programu rozrywkowego o bardzo wysokiej oglądalności. Jak najlepsi uczestnicy tych muzycznych wyścigów potrafili wykorzystać swoje 5 minut? Zobaczmy…….

Alicja Janosz

Jej prawdziwe życie sceniczne skończyło się szybciej niż się zaczęło. Wygranie pierwszej edycji Idola dało jej ogromne możliwości. Ten program był właściwie pierwszym w Polsce talentshow na niespotykaną wcześniej skalę – oglądalność była ogromna, ludzie się ekscytowali konkurencją młodych wokalistów z siłą porównywalną meczom o wszystko. Już podczas programu było wiadomo, że osoba która wygra program dostanie magiczną przepustkę do SZOŁBIZNESU. Tak się jednak stało, że wygrała osoba mało dojrzała, raczej nie przygotowana do tego, co ją czekało. Ale czy tylko?

W  Idolu Alicja Janosz pokazała, że jest sprawną wokalistką, jej wykonania nie były jeszcze idealne, ale jeśli wokalistka ma zaledwie 17 lat, a wygląda na 12, to wiele można wybaczyć. Ja byłem skłonny zgodzić się z wygraną Alicji, bo była w niej jakaś obietnica. No i…….szybko po programie Janosz nagrała kilka piosenek. Każda następna gorsza od poprzeniej. Widać było, że komuś się potwornie spieszy, a sama wokalistka nie była w stanie nad tym zapanować. No cóż….zdarza się. Ta wielka szansa nie została wtedy wykorzystana, ale to jeszcze nie jest koniec świata.

Oficjalnie mówi się, że po tym nieudanym starcie Alicja Janosz na kilka lat świadomie zniknęła ze sceny – taki jest wpis na jej stronie internetowej. Jakoś tego nie zauważyłem, bo od czasu do czasu dziewczyna pojawia się przy różnych okazjach i coraz bardziej przekonuje mnie, że panicznie szuka swojego miejsca na rodzimej scenie. Jej propozycje artystyczne są najczęściej dziwne.

I teraz, po 10 latach, Alicja Janosz wydaje płytę. Zostawmy więc nie najlepszą przeszłość i zobaczmy, co tym razem Alicja nam proponuje.

Niestety, płyta nie jest ciekawa. Piosenki są może nawet interesujące muzycznie, chociaż kilka z nich w bardzo podobnym kimacie. Jednak strona muzyczna,  kompozycja, aranżacja i zmiksowanie, są jedynym nierażącym elementem tej płyty. Najogólniej mówiąc teksty są o niczym. Może nie są do końca grafomańskie, to na pewno nie wyszły spod pióra sprawnego tekściarza. Na przykład taki kwiatek:

Nie będę się użalać nad sobą w tej piosence
Ze wszystkim się uporam, bo rozum mam i ręce
Rozumem świat ogarnę, rękami się obronię
No i mam jeszcze serce, a w nim wciąż ogień płonie…
Kolejny raz upadnę, kolejny się podniosę
Nie trzeba mi bogactwa, o zdrowie tylko proszę
I ciągle mam w pamięci co mi mówiła mama
Bądź sobie kapitanem, za sterem stawaj sama

Sam tekst można jeszcze jakoś przezyć, ale w połączeniu z muzyką jest jest słabo. Fraza tekstowa wyłazi z frazy muzycznej i robi się nieco amatorsko. No i sama woklaistka.  Odnoszę wrażenie, że ta lekko infantylna barwa jeszcze się u Alicji pogłębiła. – 10 lat temu jej emisja nie raziła aż tak bardzo, jednak dziś, kiedy nie śpiewa już słodka nastolatka, a traczej dojrzałą kobieta , ta sam abarwa już drażni. To brzmi, jakby dorosła kobieta śpiewała po zażyciu helu, w ten sposób powstaje moja „ulubiona” barwa u wokalistek, tzw. barwa dubbingu z kreskówki.

Nie chciałbym być złym prorokiem, ale nie wydaje mi się, aby Alicja Janosz jeszcze kiedyś potrafiła pozytywnie zaskoczyć mnie jako wokalistka 🙁

Zostaw komentarz

*

code