Skip to content
18 lut / Wojtek

Moje 5 minut – Damian Ukeje

„Szansa na sukces”, Idol”, „Mam talent”, „Voice of Poland”, „-X-Factor”, „Must be the music” ……czyli co najmniej 6 możliwości na medialne zaistnienie. Co ciekawe, wielu młodych wokalistów bierze udział w kilku z tych programów, a pewnie są tacy niestrudzeni, którzy byli w każdym z nich. Jak pokazuje życie te programy, wbrew pozorom, nie są po to by wyłaniać, a potem szlifować talenty. Tu niestety chodzi o produkcję programu rozrywkowego o bardzo wysokiej oglądalności. Jak najlepsi uczestnicy tych muzycznych wyścigów potrafili wykorzystać swoje 5 minut? Zobaczmy…….

Damian Ukeje, czyli zwycięzca pierwszej edycji The Voice of Poland. Ten program był trochę dziwny, bo przy natłoku muzycznych talent show, nowa rywalizacja była raczej niewiadomą. Co prawda na świecie ten program się już zadomowił, ale u nas nigdy nic nie wiadomo:-)……Poziom tej edycji był interesujący, ale raczej nie powalający.  Po 2 latach pamiętamy tylko kilka osób ze stawki wszystkich startujących.  Jednak przeciętny słuchacz prawdopodobnie zapomniał już o wszystkich z nich, no może poza Rafałem Brzozowskim….ale to już inna (pozaartystyczna) bajka 🙄

W tym programie pojawiło się kilka interesujących osób, a o wygranej głównie decydował pokrętny regulamin. Na szczęście następne edycje The Voice of Poland były już dużo lepiej zorganizowane, z poprawionymi zasadami eliminacji.  A w pierwszej edycji  Damian Ukeje pokazał, że jest sprawnym wokalistą.

Damian w The Voice of Poland mnie nie zachwycał, bo miałem innego fawoyta (a raczej faworytkę), ale też szczególnie nie drażnił. Dlatego bardzo byłem ciekaw, jak poradzi sobie po programie. Wydanie płyty było oczywistością, wszak to nagroda za wygranie show, jednak interesujące było jaka ta płyta będzie.  Dobrze, że wokalista nagrał ją nie tak szybko, bo to zawsze pomaga nabrania dystansu. Z drugiej jednak strony ryzykuje się niezwykle szybkim stygnięciem zainteresowania. No cóż, coś za coś. W tym przypadku podziwiam chłopaka, że jednak trochę odczekał.

Ta płyta, wydana w ubiegłym roku, na pewno nie jest zła, aczkolwiek takich producji mamy w Polsce dziesiątki. Najbardziej zadziwia mnie brak „pazura”,  który wokalista zasygnalizował wcześniej. Spodziewałem się repertuaru mocno rockowego. I może taki on jest, bo piosenki są nienajgorsze, a przede wszystkim znakomicie zagrane. To co jednak mi przeszkadza, to właśnie schowanie się za zespołem. Głos wokalisty jest tutaj mało odważny i zupełnie bez wyrazu. Szkoda, bo wiem, że Damian potrafi ryknąć. Tu zauważyłem coś, czego nie słyszałem wcześniej w programie, że wokaliście brakuje po prostu techniki – rockowe śpiewanie bez mocnego podparcia nie ma prawa sie udać. Trzeba jednak pamiętać, że taka muzyka żyje głównie na koncertach, więc mimo wszystko jestem dobrej myśli 😉

W tej całej historii są dwa istotne pozytywy. Po pierwsze cieszę się, że repertuarowo Damian stara się być wyrazisty. Co prawda jako kompozycje te piosenki niczym szczególnym się nie wyróżniają, wpadając do szuflady utowrów, które zapomina się zaraz po ich wysłuchaniu. Jestem jednak przekonany, że znalezienie własnej tożsamości, zdecydowane określenie się, a w konsekwecji bardziej zdecydowane interpretacje, doprowadzą artystę do dużo lepszej rozpoznawalności. Najbardziej cieszę się, że Damiana Ukeje zauważyła tzw. branża,  dając mu nominację do Fryderyka w kategorii debiut roku. To jest dobry prognostyk i ważna motywacja dla samego artysty.

Zostaw komentarz

*

code