Skip to content
24 lip / Wojtek

Moje 5 minut – Grzegoż Hyży

„Szansa na sukces”, Idol”, „Mam talent”, „The voice of Poland”, „-X-Factor”, „Must be the music” ……czyli co najmniej 6 możliwości na medialne zaistnienie. Co ciekawe, wielu młodych wokalistów bierze udział w kilku z tych programów, a pewnie są tacy niestrudzeni, którzy byli w każdym z nich. Jak pokazuje życie te programy, wbrew pozorom, nie są po to by wyłaniać, a potem szlifować talenty. Tu niestety chodzi o produkcję programu rozrywkowego o bardzo wysokiej oglądalności. Jak najlepsi uczestnicy tych muzycznych wyścigów potrafili wykorzystać swoje 5 minut? Zobaczmy…….

Grzegoż Hyży, finalista 3. edycji X-Factor. Ten chłopak w programie wyróżniał się energią i nienajgorszą muzykalnością, ale tak na prawdę niczym szczególnym nie zachwycał.

Przypadków podobnych do Grzegorza było w ostatnich latach sporo, więc niespecjalnie byłem ciekaw jak to się zakończy. Spodziewałem się, że ta burza w szklance wody jak zwykle się szybko skończy. A tu…….niespodzianka 😉  Okazuje się, że determinacja to najlepszy wstęp do sukcesu. Niespełna rok po X-Factorze ukazuje się płyta. To tempo imponujące, zwłaszcza że zaproponowany materiał nie sprawia wrażenia, aby był nagrany na prędce. Nieszczęście jednak polega chyba na niestaranności, albo złych doradcach, bo na promującego singla wybrano piosenkę, która mnie od początku denerwuje. Głównie dlatego, że jej nienajwyższe loty podkreślone są manieryczną dykcją. Stąd moje ulubione fragmenty:

„choć na chwilllllllę”

„zostawmy w tylllllllle”

Prawda, że urokliwe 😆

Na szczęście miałem odwagę posłuchać kolejnych piosenek i……dobrze się stało 😉 Bo ogólnie, to nienajgorszy materiał. Co prawda nie są to moje ulubione obszary muzyczne, jednak na tle tego co się teraz na naszej scenie dzieje, to propozycja Grzegorza raczej nie straszy. Taki repertuar szybko znajduje tysiące nastoletnich fanek i jest idealny na masowe koncerty plenerowe. Więc teraz jest najlepszy czas i zapewne wokalista nie narzeka na brak zaproszeń w różnej wielkości miastach i miasteczkach.

Szkoda tylko, że te typowe popowe piosenki swoją przeciętność jeszcze bardziej podkreślają banalnymi tekstami. Nawet w utworach, które miały być „o czymś” ostatecznie robi się jakoś miałko. Nie wiem czy to kwestia wykonania,  aranżacji, ogólnej koncepcji wykonawczej, czy może mojego zmęczenia sztampowymi piosenkami? Mimo wszystko debiut Grzegorza uważam za całkiem udany i tak na prawdę o jego artystycznej wartości będzie można powiedziec więcej po ukazaniu się drugiego albumu. Czego mu oczywiście życzę 😀

Zostaw komentarz

*

code