Skip to content
17 gru / Wojtek

Moje 5 minut – Krzysztof Zalewski

„Szansa na sukces”, Idol”, „Mam talent”, „Voice of Poland”, „-X-Factor”, „Must be the music” ……czyli co najmniej 6 możliwości na medialne zaistnienie. Co ciekawe, wielu młodych wokalistów bierze udział w kilku z tych programów, a pewnie są tacy niestrudzeni, którzy byli w każdym z nich. Jak pokazuje życie te programy, wbrew pozorom, nie są po to by wyłaniać, a potem szlifować talenty. Tu niestety chodzi o produkcję programu rozrywkowego o bardzo wysokiej oglądalności. Jak najlepsi uczestnicy tych muzycznych wyścigów potrafili wykorzystać swoje 5 minut? Zobaczmy…….

Krzysztof Zalewski – wielki wygrany drugiej edycji Idola. Wtedy, 10 last temu, zwycięstwo w takim programie dawało niewiarygodną przepustkę do szerokiego kręgu odbiorców. Szczególnie zwycięstwo w tym programie  było dodatkowo obiecujące, bo była to edycja najsilniej obsadzona – po pierwszej edycji, która okazała się olbrzymim sukcesem do programu zgłosiło się sporo profesjonalistów. Własnie dlatego wygrana przez totalnego amatora, skromnego licealisty tak bardzo mnie ucieszyła.

W tym programie chłopak pokazał ciekawą osobowość, fajny stosunek do siebie i otoczenia, a przede wszystkim  muzykalność i konkretny kierunek muzyczny, w którym chce się obracać. Dlatego też byłem spokojny o losy Zalewskiego. Byłem niemal przekonany, że jego nazwisko niedługo będzie częścią naszego SZOŁBIZNESU. I początek był prawidłowy: Krótko po Idolu artysta nagrał płytę „Pistolet”, która miała być chwilą prawdy. Zawsze po spektakularnych wtargnięciach na naszą scenę (w tym przypadku raczej scenkę) od tej nowej twarzy oczekuje się deklaracji, a raczej weryfikacji, jaką najczęściej jest pierwsza płyta. Deklaracja była jasna – nadal kręcą mnie rockowe klimaty. Weryfikacja też przeszła pomyślnie, bo płyta kiepska nie była. Najważniejsze w tej płycie jest wierność stylistyce i spójność koncepcyjna. Może piosenki z tej płyty nie były szczególnymi arcydziełami, ale niewątpliwie nie odstawały od większości polskich produkcji.

I teraz, po premierze płyty powinno wszystko potoczyć się błyskawicznie. Tak się jednak nie stało. Co prawda chłopak od czasu do czasu gdzieś się pojawia, ale nie są to na tyle spektakularne występy, żeby publiczność oszalała. Dlaczego więc Krzysztof  Zalewski, mając wszystko aby osiągnąć sukces, tego sukcesu jednak nie osiąga? Pewnie chodzi tu o tzw. układy środowiskowe (czytaj: dobry management), ale też pewnie o odrobinę szczęścia.

Dobrze, że wokalista się nie poddaje i cały czas kombinuje, szuka. Po 9 latach pojawia się druga płyta. Jedno słychać od razu: Zalewski odszedł trochę od stylistyki rockowej, ale przecież ten facet cały czas zbierał doświadczenie i to nie tylko muzyczne. Płyta „Zelig” jest dużo ciekawsza, a niektóre piosenki świetne. Jak np „Spaść”. I znowu to samo pytanie – dlaczego Zalewski nie zajmuje w naszych mediach takiego miejsca, jak dużo słabsze karykatury muzyczne (tu lista może być baaaardzo długa)?

Czy chłopak wykorzystał swoje 5 minut? Tak, zdecydowanie tak. Tym razem jednak to „5 minut” nie wykorzystało swojej szansy 😉 Trzymam kciuki, bo to jedna z ciekawszych, ciągle nie odkrytych na szerszą skalę postaci naszego tzw. SZOŁBIZU.

Jeden komentarz

zostaw komentarz
  1. Sławek / 15 wrz 2015

    Także mi się wydaje, że Zalewski ma talent. Należy zawsze próbować.Z pewnością nie jest to łatwa muzyka. Ale z tego rodzaju muzyką trudno być bardzo popularnym.

Zostaw komentarz

*

code