Skip to content
14 gru / Wojtek

Moje 5 minut – Michał Szpak

„Szansa na sukces”, Idol”, „Mam talent”, „Voice of Poland”, „-X-Factor”, „Must be the music” ……czyli co najmniej 6 możliwości na medialne zaistnienie. Co ciekawe, wielu młodych wokalistów bierze udział w kilku z tych programów, a pewnie są tacy niestrudzeni, którzy byli w każdym z nich. Jak pokazuje życie te programy, wbrew pozorom, nie są po to by wyłaniać, a potem szlifować talenty. Tu niestety chodzi o produkcję programu rozrywkowego o bardzo wysokiej oglądalności. Jak najlepsi uczestnicy tych muzycznych wyścigów potrafili wykorzystać swoje 5 minut? Zobaczmy…….

Michał Szpak, wielkie objawienie pierwszej edycji X-Factor. Chłopak szedł przez ten program przebojem, komplementowali jurorzy i uwielbiali widzowie. Czy ten olbrzymi zastrzyk popularności i zaciekawienia wystarczył, aby przetrwać na polskiej scenie półtora roku?

Udział Michała w programie nie był jakoś szczególnie olśniewający – warunki wokalne przeciętne, w dodatku z jakąś wadą logopedyczną, a być może anatomiczną, doświadczenie muzyczne mizerne. Ale….Michał potrafił zainteresować, a przede wszystkim rozpylić wokół siebie mgiełkę niedopowiedzenia, stąd zainteresowanie publiczności. Moje także. Z tak udanym startem można zrobić bardzo dużo…..

……I niestety. Michał Szpak rozczarowuje. Co prawda nie wydał jeszcze debiutanckiej płyty, więc na ferowanie wyroków jest ciut za wcześnie, ale… Wokalista wpisuje się bardziej w nurt celebrycki, niż muzyczny, wzbudza zainteresowanie głównie wyglądem. Jeździ po Polsce występując w imprezach klasy C, typu otwarcie centrum handlowego lub święto małego miasteczka. Cały czas odcina kupony z X-Factora śpiewając covery. Krzykiem rozpaczy Michała było zapisanie się do Tańca z Gwiazdami.  Nie mam nic przeciwko promowaniu się artystów w tym programie, bo oglądalność duża, a poziom nie tak denny, jednak ta decyzja zaledwie 3 miesiące po zaistnieniu w X-Faktorze zadziwia. Zamiast pracować nad autorskim repertuarem, szukać tożsamości artystycznej facet rozmienia się na drobne. No ale cóż, każdy ma prawo do własnej drogi, a to czy była ona słuszna czy nie oceni historia.

Ostatnio Michał Szpak zapowiada premierę pierwszej płyty, więc jest szansa ocenienia jego dotychczasowych wyborów. Na razie trzeba się zadowolić jedną piosenką. Wydaje mi się, że Michała bardziej ciągnie do musicalu, niż to prawdziwej sztuki muzycznej. A między tymi dwoma rodzajami sztuki jest taka różnica, jak między Himalajami i Górami Świętokrzyskimi.

Jeśli cała płyta będzie w podobnym klimacie, to na pewno nie będzie to mój ulubiony artysta, ale sądzę, że ludzie będą go kupować. Ludzie lubią patos i tanią teatralizację w klimacie Ich Troje lub Tercetu Egzotycznego.

komentarze 2

zostaw komentarz
  1. teresa / 15 lip 2016

    Marny człowiek,ta pseudorecenzja do jeden wielki bełkot.Juz w czasie wystepów ramach X-Factora Michał Szpak pokazał,ze jest prawie kompletnym artysta.Uczciwą pracą zarabiał na chleb.Wtedy nie mial jeszcze menagera.I nareszcie wbrew lobby niejakiej Margaret i Gorniak wybrany przez publikę na reprezentanta Polski w konkursie Eurowizji.
    Zaczęla sie świetlana światowa kariera tego madrego,utalentowanego ,swietnego także tanecznie młodego artysty.

  2. Wojtek / 15 lip 2016

    Droga anonimowa czytelniczko,
    Dlaczego mój wpis jest pseudorecenzją? Czyżby na miano recenzji zasługiwały tylko opinie zgodne z Twoimi? Przypomę tylko, że recenzja to merytoryczna ocena oparta jednak na wrażeniach SUBIEKTYWNYCH. Natomiast Twoja ocena artysty to wyłączne skupienie się na popularności, a nie zawartości artystycznej tego co wykonuje Michał Szpak. Jak dobrze wiemy, te 2 rzeczy nie zawsze idą w parze. Ja mimo wszystko staram się skupiać na walorach artystycznych, a nie marketingowych.
    A tak na marginesie, to ze stwierdzeniem, że Szpak zaczął światową karierę chyba bym się trochę wstrzymał:-)
    Pozdrawiam,
    Wojtek

Zostaw komentarz

*

code