Skip to content
30 cze / Wojtek

Moje 5 minut – Monika Urlik

„Szansa na sukces”, Idol”, „Mam talent”, „The voice of Poland”, „-X-Factor”, „Must be the music” ……czyli co najmniej 6 możliwości na medialne zaistnienie. Co ciekawe, wielu młodych wokalistów bierze udział w kilku z tych programów, a pewnie są tacy niestrudzeni, którzy byli w każdym z nich. Jak pokazuje życie te programy, wbrew pozorom, nie są po to by wyłaniać, a potem szlifować talenty. Tu niestety chodzi o produkcję programu rozrywkowego o bardzo wysokiej oglądalności. Jak najlepsi uczestnicy tych muzycznych wyścigów potrafili wykorzystać swoje 5 minut? Zobaczmy…….

Monika Urlik, moim zdaniem najciekawsza uczestniczka 1. edycji The Voice of Poland. Jej „porażka” w programie, to bardziej wypadek przy pracy, niż efekt umiejętności wokalnych. Wszystkie występy Moniki były niezłe. Może jakoś szczególnie nie zachwycały, ale na tle konkurentów ta wokalistka wypadała bezdyskusyjnie najlepiej.

Zaistnienie Moniki w programie, zresztą nie pierwszy jej kontakt z telewizją, dało nadzieję na pojawienie się ciekawej wokalistki. No i jest – pierwsza płyta, czyli znak, w którą stronę Monika chce podążać, no i jaką jest w ogóle artystką. Posłuchałem i…..żyję. 😉 Piosenki są niezłe, co cieszy zwłascza, że to repertuar autorski. Tutaj więc widać, że mamy do czynienia z utalentowanym twórcą. Co prawda piosenki nie są jakoś szczególnie nowoczesne, ale to głównie sprawa produkcji i pomysłów na ostateczny kształt utworów. Co by jednak nie powiedzieć, jest to najlepsza płyta wszystkich dotychczasowych uczestników The Voice of Poland.

Na tle talentu twórczego nieco gorzej wypada wykonanie piosenek. Monika Urlik już jakiś czas temu swoimi występami sygnalizowała, że jest zwolenniczką wielkiej wokalistyki. Jej fascynacją dużymi głosami, jak chociażby Whitney Huston, jest tutaj słyszalna. Jednak do tego stylu śpiewania trzeba dojrzeć, alob mieć dobrego doradcę. U Moniki jednak słychać nadmierne szarżowanie – każda piosenka zaśpiewana jest tak, jak by była jedyną i ostatnią wizytówką wykonawcy. To główna bolączka większości początkujących wokalistów, a Monika ani początkujca, ani tym bardziej niedodoświadczona nie jest. I to jest główna przeszkoda przed całkowitym zachwytem. Nadzieję na lekko spokojniejszą stylistykę dała mi piosenka „Jaśmin”, najciekawsza na płycie. Jednak tutaj także przesadna, zupełnie nie potrzebna ekspresja odebrała mi przyjemność obcowania z piosenką. Mimo to słuchałem jej wielokrotnie.

Po ostatnich zabiegach marketingowych widać, że Monika ma szansę zaistnieć w naszych mediach i świadomości słuchacza. A czy będzie to dłużej niż 1 sezon? Szkoda, że jej niedawny udział w opolskich debiutach była raczej nieudany, bo na pewno niczym się nie wyróżnił. Rozumiem jednak, że chodziło głównie o kolejną okazję przypomneinia się. Szkoda, że tej szansy wokalistka nie wykorzystała, bo jestem przekoanny, że stać  ją na dużo więcej.

Zostaw komentarz

*

code