Skip to content
21 paź / Wojtek

Must be the….c.d. już nie tak ciekawy:-(

Tym razem nie było tak dobrze jak w poprzednim odcinku. Mimo wszystko było lepiej niż u konkurencji, więc dramatu nie ma. No bo przecież, gdyby każdy odcinek obfitował w świetne występy, to polski SZOŁBIZNES musiałby ten program zablokować :mrgreen:

Tym razem nie było chyba nikogo, kto zachwyciłby mnie tak, jak kilku wykonawców poprzednio. Najciekawsza była Kinga Rataj.

Kinga Rataj to tzw. wokalistka z dorobkiem. O dylematach tej klasy wykonawców pisałem już przy okazji notki nt filmu „O krok od sławy”. Po tym filmie nie będę już potępiał doświadczonych artystów za to, że zgłaszają sie do talent show. W dodatku dziś, po obejrzeniu równie świetnego Sugar Man, moja opinia na ten temat jest jeszcze bardziej zdecydowana. Bohater tego drugiego filmu, rewealcyjny Rudriquez, to najlepszy przykład na to, że  przemysł rozrywkowy to niezłe bagienko :mrgreen:. Wracając jednak do MBTM – Kinga to wokalistka poruszająca się w obszarach niszowych. Ewentualny sukces tej dziewczyny to odpowiedź na pytanie, jak bardzo polska publiczność jest otwarta na muzykę inną niż wszechobecna w mediach.

Zwróciłem też uwagę na Sobotkę,. To zespół ciekawy, z kategorii „rokujacy”. Ich propozycja w programie nie była powalająca, ale za to świeża i oryginalna. Zdecydowanie wolę słuchać takich wykonawców niż starych wyjadaczy, dla których udział w programie jest jednym z rutynowych i desperackich zabiegów marketingowych. Poza tym takie formacje jak Sobotka dają nadzieję, że jeśli na początku swojej artystycznej drogi grają już interesująco, to potem może być jedynie lepiej 😆

I tym optymistycznym akcentem zakończę, mając nadzieję, że następny odcinek znowu przyniesie lawinę talentów.

Zostaw komentarz

*

code