Skip to content
28 paź / Wojtek

Must be …….dobrze again:-)

Ostatni odcinek Must Be the Music to powrót do niezłego poziomu. Tym razem było znowu sporo interesujących wykonawców. 4 z nich zwróciło moją uwagę.

Bardzo podoba mi się droga jaką podąża Dominika Barabas. Dominika występowała już w jednej z wcześniejszych edycji i wtedy jakoś mnie nie zachwyciła. Teraz odbieram ją jako bardzo dojrzałą, poszukującą artystkę. Jej piosenka, a zwłaszcza sposób wykonania świadczą o dużej erudycji muzycznej, ale przede wszystkim świadomości artystycznej, czyli czymś, do czego niektórzy wykonawcy nie dochodzą nigdy 😳

Ten wieczór obfitował w ciekawe zespoły. Bo oto pojawia się młody i przy okazji świeży Sayes. Jak to dobrze, że z pozornego mankamentu można zrobić atut – tutaj podoba mi się właśnie ta lekka niedoskonałość. Za to autentyzmu wystarczyłoby dla kilku kapel. Jeszcze bardziej zachwycił mnie zespół Lew na Ziemi. Ci faceci, wyznawcy zupełnie innej filozofii muzycznej, zademonstrowali sztukę na wysokim poziomie. Dojrzałe granie, świadomość formy, a przede wszystkim dystans do siebie to cechy, którymi mają prawo zyskać bardzo szybko duże grono fanów. Specjalnie zestawiłem te 2 kapele obok siebie – 2 różne style kreacji, 2 różne poziomy warsztatu, a mimo to 2 bardzo interesujące propozycje.

Na koniec pozostawiono ukraiński zespół Via Family. I dobrze, że tym występem zakończono odcinek, bo to propozycja bardzo ciekawa. Zawsze imponuje mi kiedy artyści z innych kręgów kulturowych potrafią nas zainteresować. Zwłaszcza, że ich propozycja jest bardzo ryzykowna – bliskość delikatnej granicy między dobrą muzyką i „muzyczką pod publiczkę” jest niebezpieczna. Jednak tutaj wszystko jest na swoim miejscu, a ta cienka granica nie zostaje przekroczona. Brawo 🙂

Z niecierpliwością czekam na kolejne wykonania w tym programie. Tylko tu można usłyszeć coś naprawdę odkrywczego. Nawet jeśli ta „odkrywczość” jest lekko nieporadna lub isnpirowana innymi artystami 😉

Zostaw komentarz

*

code