Skip to content
26 lis / Wojtek

Must be the FINAŁ

Na ostateczne rozstrzygnięcie tego show czekałem z mieszanymi uczuciami. Głównie byłem ciekaw kto otrzymał dziką kartę. Niestety, żaden z moich faworytów się nie załapał. Nawet lekko się zdziwiłem, bo kapel świetnych było kilka, co przy ilości aż 3 dzikich kart dawało mi pewność, że któraś z nich wystąpi w finale. Jednak tym razem mój gust znowu rozminął się z gustem widzów i jurorów 😥 . Nic więc dziwnego, że ci „dzicy” wykonawcy nie nawiązali walki w finale i mogli stanowić jedynie tło dla interesujących artystów. A tych było tylko dwóch.

Nie zawiódł mnie Patsin M Ski Blue. Podoba mi się jego nieobliczalność sceniczna i ciągłe poszukiwanie. Niby każdy jego występ jest podobny, jednak dla mnie za każdym razem jest to odkrywanie czegoś nowego. Tym razem chłopak zachwycił mnie lekko zachwianym frazowaniem. Jego delikatne zwolnienia, coś na kształt rubato, mogą sprawiać wrażenie niepewności. I to jest właśnei urokliwe ;-). Całość oparta jest na olbrzymiej wrażliwości i muzykalności. Brawo!

Nie zawiódł mnie także mój kolejny faworyt.

Zespół Besides nie dość, że nie zawiódł, to jeszcze uratował honor przywoitych wykonawców i po prostu wygrał tę edycję! Tak, po raz kolejny w tym programie wygrywa ktoś, kto na to zasługuje. Pod tym względem ten program jest na naszym rynku wyjątkowy. Ta wyjątkowość to także możliwość posłuchania wielu bardzo interesujących wykonawców, o których prawdopodobnie bym się nie dowiedział. I w tym momencie nie jest nawet ważne, kto ostatecznie wygrywa 😆

A sama wygrana, czy jedynie pokazanie się w takim  talent show, to niezły kapitał na przyszłość. O tym, czy ten kapitał się wykorzystało decyduje  tyle różnych czynników, pułapek  i pozaartystycznych uwarunkowań, że lepiej o tym teraz nie myśleć. 😈

Zostaw komentarz

*

code