Skip to content
1 lis / Wojtek

Must Be the……..jeszcze nieźlej

Ostatni odcinek znowu był ciekawy, bo tak na prawdę, to tylko 2 uczestników mnie nie zainteresowało. Za to 4 było na poziomie godnym finału.

Najbardziej szkoda mi Olgi Matuszewskiej, która dała fajny, dojrzały występ. Może nie było to mistrzostwo świata, ale narzekania niektórych jurorów były zaskakujące. Zwłaszcza, że ci sami jurorzy potrafią się zachwycać dużo gorszymi wykonawcami, szczególnie wokalistów karaoke. Być może Olga nie jest wybitną wokalistką i powinna się skupić na komponowaniu i produkcji muzycznej, ale w tym programie wyróżnia się znacznie!


A przy okazji… Olga jest absolwentką amerykańskiej uczelni muzycznej, więc jej poziom w ogóle nie powinien dziwić, bo ludzie wykształceni w rozrywce powinni być na co najmniej przyzwoitym poziomie. I niestety bardzo często absolwenci lub studenci (głównie kobiety) najlepszej (wg obiegowej opinii) szkoły kształcącej wokalistów, czyli wydziału jazzu w Katowicach pokazują swoim udziałem w różnych telewizyjnych wyścigach wokalnych , że nawet przyzwoity poziom jest poza ich zasięgiem. Od lat zastanawiam się dlaczego tak jest.

Wracamy do Must Be The Music. Wykonawcy, którzy przeszli do finału nie byli zaskoczeniem. Michał Łoniewski, znakomity młody gitarzysta, to kolejny wirtuoz gitary w tym programie. Jeśli tak nastoletni samouk, to nie ma o czym gadać. Zespół Oberschlesien musiał wygrać, mimo że mnie nie zachwyca, to zwraca uwagę swoją prawdą. Wielkim przegranym był Tune, ale takich wykonawców, którzy nie zagrają w finale, mimo że powinni, mieliśmy w tym programie sporo.

Mamy więc już skład finałowy. Mam nadzieję, że 2 dzikie karty dostarczą ciekawch wykonawców, bo na razie koncert finałowy nie zapowiada się szczególnie interesująco.

Zostaw komentarz

*

code